europa



share

Tytułem wstępu chciałbym obalić pewien mit, który jest jednocześnie kneblem uniwersalnym. Z niezwykłym szacunkiem podchodzę do fachowej wiedzy, bo to jest silnik świata. Garncarz garnki lepi, kołodziej koła naprawia, lekarz, powiedzmy, że leczy. Taka definicja fachowości obowiązywać musi, ale schody zaczynają się wówczas, gdy fachowa wiedza staje się nahajem na tych, którzy widzą, że król biega z gołą dupą. Ileż to fachowców od Turcji wypowiadało się, jak bardzo trzeba znać tamtejsze relacje, aby wiedzieć z czym mamy do czynienia. Identycznie sprawy się przedstawiają z ocenami usługami mechaników samochodowych, nie każdy potrafi wymienić rozrząd, ale każdy jest w stanie ocenić, że po wymianie korbowód wszedł bokiem. Pojęcia nie mam jakie panują stosunki polityczne w Turcji, poza wiedzą mniej niż podstawowa, czyli Erdogan to islam turecki, armia rzekomo świecka, podział polityczny na dwa obozy jak wszędzie.



share

W europejskiej Nicei doszło do tragicznego wypadku, tuż po uroczystości związanej z rocznicą powstania Karty Równość Wolność i Braterstwo w tłum Europejczyków wjechała ciężarówka na numerach rejestracyjnych strefy Schengen. W wyniku wypadku według policji europejskiej śmierć poniosło ponad 80 osób, kilkaset znajduje się w szpitalach, kilkadziesiąt w stanie krytycznym. Do tragedii doszło z niewyjaśnionych przyczyn, w tej chwili trwają polityczne ustalenia, jakie dowody w sprawię będą poddane analizie. Z całą pewnością europejska policja nie będzie brać pod uwagę koloru odcisków palców, nazwisk i imion tak kierowcy, nie sprawcy wypadku, jak i ofiar i rannych. Nie są również przedmiotem zainteresowania europejskich służb weryfikacje dotyczące miejsca urodzenia, języka, światopoglądu, religii zarówno ciężarówki, jak i pieszych.



share

Porobiło się nam w Europie i na świecie, jak w starym budowlanym dowcipie – taki zapie…l, że taczki nie ma kiedy zadołować. Temat goni temat, Brexit idzie za Orwellowskim spotkaniem szóstki, która miała zdecydować o „integracji” 27 państw. No i w tym natłoku jednak coś się radykalnie pozmieniało. Kilka miesięcy temu zdjęcie dziecka wyrzuconego na turecką plażę obiegło cały świat. Nie było to takie „zwykłe” dziecko, ale trzyletni Syryjczyk, który miał paść ofiarą wojny i wraz z rodziną ratował swoje życie ucieczką do Grecji. Później się okazało, że cała historia wyglądała zupełnie inaczej i tak prozaicznie, że aż skóra cierpnie. Mały Syryjczyk padł ofiarą stomatologicznych marzeń ojca. Rodzina nie płynęła do Grecji po to, aby ratować życie, ale po to, żeby za darmo ojciec chłopca mógł sobie nareperować zęby. Dziś mało kto pamięta o najgłośniejszym dramacie „uchodźców”, a już na pewno o przedstawionej prawdziwej wersji wydarzeń mało kto chce pamiętać.

Strony