europa



share

Mateusz Morawiecki zaliczył zimny prysznic w Brukseli i chociaż teraz nie jeden sobie pomyśli, że kieruję się kabotyńską satysfakcją „a nie mówiłem”, to z moimi odczuciami nie ma to nic wspólnego. Wprawdzie niezwykle się cieszę, że ten naiwny, żeby nie powiedzieć głupi, mit założycielski o premierze skrojonym pod światowe potrzeby skończył swój żywot, ale satysfakcję odczuję dopiero po wyciągnięciu wniosków. Cała bajeczka powstała w chaosie, jaki obserwowaliśmy w ostatnich tygodniach i była nieudolna próbą wyjaśnienia dlaczego partia rządząca zmienia premiera z poparciem 53% na premiera z poparciem 47%.



share

Nic nie poradzę, muszę się podzielić pierwszym wrażeniem, jakie miałem po pierwszym medialnym spotkaniu z Fransem Timmermansem, brukselskim traktorzystą, który poczuł się kierownikiem całego PGR-u. Na tym samym oddechu przepraszam wszystkich traktorzystów, których szanuję, bo to ciężka praca, ale wiadomo o co chodzi. Jest taki szczególny archetyp tej profesji, mianowicie pan w „beretce” z atenką, odziany w siatkowy podkoszulek, drelichowe spodnie i nieodłączne gumiaki. Cała ta „stylówa” też mi niespecjalnie przeszkadza, pamiętam dziadka z lat dzieciństwa i wyglądał bardzo podobnie. Syndrom traktorzysty, którego mam na myśli zaczyna się dopiero wówczas, gdy rzeczony „bierze się za robotę”.



share

Rzeczy trzeba nazywać po imieniu, zamiast się pieścić w tańcu. Ile razy można pisać o tym samym, wszyscy dokładnie widzą, nawet ci, którzy udają głupich, co jest przyczyną i skutkiem terroryzmu w Europie. Wiadomym jest też, że to nie przypadek, ale polityka po obu stronach. Legenda ISIS to szmelc dla naiwnych, te dzikusy nie zrobiłby nic bez potężnego wsparcia ze strony światowych ideologów postępu i równości. Gdyby tylko potraktowano islamskich bandytów tak jak traktuje się katolików, to już mielibyśmy o połowę mniej zamachów.

Strony