Polityka



share

Polska to jest dziwna kraj, jak mawiał były poseł PO. Właśnie sobie oglądam w telewizji lekarzy rezydentów. Gdybym przyleciał z kosmosu pół roku temu, aby zapoznać się z obyczajami Ziemian, to byłbym teraz święcie przekonany, że w Polsce jest czterech lekarzy rezydentów, a ich robota polega na gadaniu do mikrofonu. Nie jest to jedyna dziwna obserwacja z kosmicznej perspektywy. Dziś sąd wydał postanowienie, w który domaga się ukarania policjantów za działanie prewencyjne mające zapobiec starciom ulicznym dwóch zwaśnionych grup, przy czym policjanci powstrzymywali grupę nielegalnie demonstrującą.



share

Pamiętam takie hasło bojowe, które stawiało dosadny warunek: „Nie uwierzę w żadną dobrą zmianę, jeśli nie rozliczą złodziei z PO”. Na wstępie upominam wszystkich, że nie wolno tak mówić, dopóki złodzieje są podejrzanymi lub oskarżonymi to nadal nie są złodziejami. Pisząc poważnie, życzenia zaczynają się spełniać i to w naprawdę niezłym tempie, ale jakoś entuzjazmu nie widzę. Zgoda, nie chodzi o Tuska, co też do końca nie jest prawdą, bo o ile dobrze liczę, to Tusk był wzywany do prokuratury w co najmniej dwóch sprawach i czeka go wizyta w Komisji Amber Gold.



share

Zgadzam się w pełni z tą opinia, że Orban mógłby Polaków sprzedać przy najbliższej okazji, ale od razu dodaję rangę „okazji”. Orban nie sprzeda Polski za czapkę gruszek, czy nawet cysternę ruskiej ropy, taka transakcja jest możliwa dopiero przy najwyższych stawkach. Co jest taką stawką? Interes Węgier, polityczny i gospodarczy, bo zgadzam się również i z tą tezą, że Orban to cyniczny realista, pozbawiony naszego polskiego romantyzmu. Podam przykład dla lepszego rozumienia skali.

Strony