Polityka



share

Chaotyczne akcje i strzały w stopę, jak choćby ponowne odpalenie taśm z „Sowy”, co jest skrajnym przykładem na utratę rozumu i instynktu samozachowawczego, znalazły swój finał w próbie zorganizowania zadymy. Pod wodzą Bartosza Arłukowicza, Jakuba Rutnickiego i jeszcze jednej posłanki PO, której nie kojarzę, do sejmu próbowały wejść pielęgniarki z Przemyśla. W tym miejscu, tytułem wyjaśnienia, trzeba poinformować suwerena, że od 3 września w Przemyślu trwa strajk. Jest to protest lokalny, jak same okoliczności wskazują i być może ma swoje racje, nie wiem, nie sprawdzałem tego. Wiem natomiast coś innego i to z całą pewnością.



share

Pół dnia myślałem nad tematem do nowego felietonu i nie jest to kryzys twórczy, czy zmęczenie, chociaż nie przeczę, czasami chciałbym odpocząć i to na parę tygodni. Nic z tego, z czegoś trzeba żyć i coś trzeba robić, a ponieważ żyję z „hejtu”, to bez względu na pokusy i brak tematów, muszę brać się do roboty. Myślałem, myślałem i nic nie wymyśliłem, dlatego z góry uprzedzam, że dzisiejszy felieton będzie o niczym, czyli o kampanii wyborczej. Siedzę w Internecie i polityce dobre 15 lat i takiej posuchy naprawdę nie pamiętam, żadnych emocji, żadnej walki na noże, a zamiast tego pogodzenie się z nieuchronnym losem.



share

Nie nazwałbym Mateusza Morawieckiego bohaterem mojej bajki i jeszcze mnie trochę trzepie na myśl w jakich okolicznościach został premierem, bo były to okoliczności żenujące. Podzielam również obawy odnoszące się do karierowiczostwa i koniunkturalizmu, jak również bardzo mnie martwi przeszłość w bankowości, z tego względu, że do sektora bankowego w III RP osoby przypadkowe nie trafiały. Jest sporo wątpliwości, ale wszystkie mają jeden mianownik – przeszłość. Jeśli sięgniemy do teraźniejszości to w zasadzie nie mam się do czego przyczepić.

Strony