Jak Donald dmuchał, dmucha i będzie dmuchał niedźwiedzia!

Prześlij dalej:

Kiedy byłem małym chłopcem, na przerwach udawaliśmy dorosłych i dzieliliśmy się różnymi wydumanymi osiągnięciami. Jednym z bardziej buńczucznych pojedynków na bujdy, był pojedynek, w którym tłukły się nasze doświadczenia seksualne, których rzecz jasna żaden z nas nie miał. „Usiadłbyś na pępku i nie wiedział, czy śmiać się, czy płakać”, tak komentowaliśmy opowieści o pierwszym stosunku z koleżankami i tak należy skomentować rekcję „polskich władz”, po oświadczeniu Putina. Pułkownik KGB spojrzał na makietkę podbitych ziem i komediowo przesunął jezioro na miejsce punktowca z wielkiej płyty, a punktowiec ustawił na miejscu jeziora. Zabawił się i czekał na reakcję, którą z całą pewnością przewidział w każdym szczególe. Usiedli mocarze od Tuska i sam Tusk, gęby porozdziawiali i pojęcia nie mają kiedy się śmiać, kiedy płakać i o co w ogóle z tą rurą jamalską chodzi. Spróbuję przez chwilę beztrosko sobie pomarzyć, że żyjemy w kraju, nie koloni, że mamy władze, nie namiestników, że jesteśmy mentalnie związani z kulturą śródziemnomorską, nie z akermańskim stepem. Marząc widzę kilka pięknych rzeczy naraz, władze kraju, dzięki sprawnym służbom od dawna wiedzą, że pułkownik KGB szykuje prostacką prowokację i mają przygotowaną gotową odpowiedź. Azjatyckiemu kacykowi odpowiada jakiś urzędnik trzeciego garnituru, który mówi, że rozmowę o poprowadzeniu rury przez Polskę będzie można przeprowadzić dopiero wówczas, gdy Polskie Koleje Państwowe ukończą projekt linii transsyberyjskiej przebiegającej przez Moskwę i Petersburg, aż po Jakucję.

Piękne marzenia, prawda? Wróćmy jednak na jawę i od razu trafiamy na polskie portale internetowe, a tam czytamy „ostrą reakcję polskiej strony”. Brzmi zachęcająco, ale tylko w tytule, bo już w treści minister RPIII z podkulonym ogonkiem oświadcza: „Polska nie jest zainteresowana tym projektem”. Po wypowiedzianych słowach schował się minister w gabinecie i Boga prosi, żeby na wybąkanym oświadczeniu jego rola w tej niezrozumiałej dla niego sprawie się zakończyła. Tego szczęścia nie miał pan Radek, którego przyłapały dziennikarki sejmowe na korytarzu przy Wiejskiej. Tym razem zamiast marzeń uruchamiam wyobraźnię, patrząc na Radka udającego, że wie o co chodzi i jak to się robi, po wielu latach zobaczyłem moich kolegów siedzących z płaczem na pępku. Któraś panienka w końcu się zlitowała nad bajkopisarzem erotycznym i zadała pytanie o Koreę Północną. Tutaj Radek złapał wiatr w żagle, dopłynął do pępka i wezwał do „umiaru”. Wykażę się podobną litością i wytłumaczę, co też rurą chciał Putin powiedzieć. Tak jak byle prezes „Spółdzielni Młodość” przesuwa sobie obiekty na makietce, tak Putin na swoim osiedlu robi co mu się podoba. Żadnej rury nie będzie, bo z przyczyn oczywistych jest to projekt tak zabawny, jak przesuwanie jeziora na miejsce pudełka z wielkiej płyty i właśnie o to chodzi. Pułkownik KGB chciał powiedzieć, że na swoim osiedlu to on sobie może postawić, co mu się żywnie podoba. Wielką słomianą mysz, trzepak, pomnik żołnierzy Armii Radzieckiej, a jak zechce to sobie puści rurę znikąd donikąd i prześle rurą nic.

Przy całej prześmiewczej operacji nie ma zamiaru pułkownik KGB o cokolwiek i kogokolwiek pytać, tak zwyczajnie i po prostu nakazał jakiemuś urzędasowi z Gazpromu wciągnąć do projektu kolonię polską. Nieważne czy to ma jakikolwiek sens ekonomiczny, czy też techniczny, bo tutaj liczy się pokazanie, że prezes spółdzielni rządzi. Im głupszy pomysł na wybudowanie w Polsce czegokolwiek, tym większa demonstracja, że w Polsce można wszystko. Koniec tajemnicy jamalskiej rury, ale nie koniec zabawy, bo przecież zaraz za rurą poszły większe jaja. Kremlowska gazeta, rządowi, który ma „najlepsze stosunki” z Rosją wysmarowała wodewil, a w nim kupleciki o żądaniach placu większego niż ten Czerwony, nawet nie dla pomnika, ale dla memoriału „Ofiar katastrofy smoleńskiej”. Podwójne jaja z kolonii radzieckiej, po pierwsze kolonia słowem się nie zająknęła, a już na pewno wcześniej by popuściła w kalesony niż poważyła się podobną skalę oczekiwań. Po drugie kolonia radziecka oddałaby resztki, które ma, żeby żadnej symboliki, prócz jakiegoś kamienia wielkości worka po cemencie, podświetlanego neonówką, nie było. No, ale wszystkie przeszłe, teraźniejsze i przyszłe upokorzenia zawsze będzie można ubarwić opowieściami z podstawówki. Jesteśmy stanowczy, nasza reakcja będzie adekwatna, wydmuchaliśmy niedźwiedzia, krzyknie Donald, jak tylko niedźwiedź podcierając się Donaldem litościwie wyjmie go z…

6
6406 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

7 (liczba komentarzy)

  1. Od czasu do czasu potrzebuje zabawy, a że akurat małpy z Warszawy są niezawodne i idealnie się do tego nadają to często są obierane za cel. Kagiebista lubi sobie potestować podbitych, może był akurat znudzony i wymyślono rurę.
    Kiedy to ostatnio Rudy widział się z kagiebistą? A czasem nie wieczorem 10 kwietnia 2010 na miejscu zamachu? Wcześniej Doniu bywał po prośbie w jego apartamencie w Davos czy gdzieś tam, a ostatnio coś cicho o "świetnych partnerskich kontaktach". Zdaje się, dlatego właśnie Davos i tego typu spędy zostały przez Donia odpuszczone, aby bandyty z Kremla nie spotkać w jakiejś windzie.

  2. którą sami sobie wymierzamy.

    Czy gdyby Donald Tusk od czasu czasu do czasu przywalił pasem swojemu synowi, Michał Tusk byłby lepszym człowiekiem?

  3. Ruskim tak dobrze poszło z umową gazową na najdroższy gaz świata, że chcą kontynuować owocną współpracę ze swoimi wypróbowanymi sąsiadami. Trzaby wówczas dodatkowo bulić za 15  mld metrów zbędnego gazu rocznie, co tak przeraziło ministra od skarbu, że pomysł nazwał bezsensownym.
    Widocznie jednak Sikorski i Piechociński siedzą w innej kieszeni, bo choć na razie nie wiedzą o co chodzi, to na wszelki wypadek są na tak.
    Pojawiają się pomysły, że wprawdzie gazu mamy aż za dużo, ale można by zarobić na tranzycie do innych krajów, np Słowacji czy Węgier.
    To jakieś absurdalne majaczenia zakapiorów o skoku stulecia.
    Żaden z jeszcze mających własne rządy krajów nie zgodzi się na płacenie haraczu i podwyżki ceny gazu dla swojej ludności żeby ktoś w Polsce zarobił trochę grosza.
    Trzeba jednak trochę poczekać co z tego wyniknie, pewne jest tylko to że gaz dla nas zawsze będzie drogi.

  4. nad odrą wtedy będzie gaz za 100$.

    Myślę że Putin nie prowokuje Tuska, on jest jednym z dwóch graczy światowego formatu i dla niego Tusk ani Polska nie istnieją, musiałby się zamienic w podsekretarza stanu żeby coś powiedzieć na temat Polski. Raczej obsikuje drzewko żeby pokazać innym graczom kto tu jest szefem i sprawdza ich reakcję. Niemcy siedzią cicho, amerykanie też. Więc Putin zajął pozycje ktorych tak łatwo nie odda, może sobie Tusk z Sikorskim powtarzać że jesteśmy w NATO i UE, ale Niemcy ani Amerykanie nie zrobią nic żeby ratować sojusznika który sam siebie na talerzu przynosi na Kreml.

  5. Może idzie o skomasowanie Węgier, Słowacji i Polski jako żerowiska tylko dla Putina?
    Orban przyduszony przez Unię poleciał z konieczności do Rosji, ale to cwaniak, więc być może udaje.
    Nie wiem czy Tusk robi dla Niemców czy dla Ruskich, stąd takie moje błądzenie po omacku.
    Bo że nie robi dla nas to sprawa pewna.

  6. tu trochę tu. Zastanawia mnie milczenie Berlina w sprawie Węgier.

    A jak zareagowała Korea Północna na akcję dyplomatyczną przyszłego szefa ONZ? Wystraszeni?

  7. Niemcy dyskretnie chronią przed upadkiem kraje Rzeszy Południowej, czyli Węgry, Czechy, Słowenię i częściowo Słowację, oraz Prusy Wschodnie (Łotwa, Estonia, Litwa znacznie mniej).
    Polska to niestety tylko eksploatacja do gołej ziemi oraz teren przetargowy w polityce niemiecko-rosyjskiej.
    Teoretycznie mamy więc absolutnie przesrane, jednak gdybyśmy mieli własny rząd możnaby coś wytargować.
    Przykład Islandii i Cypru pokazuje, że można podskakiwać bezkarnie i bezczelnie.Wystarczy chcieć.
    Unia kazała Cyprowi ogolić konta, a cypryjski sąd stwierdził, że to niestety niewykonalne bo nielegalne.
    U nas nie do pomyślenia.