Dziad i baba, czyli Kamiński i Kopacz powrozem szyci, a puentą Beata Szydło

Prześlij dalej:

Nafaszerowałem tytuł porzekadłami i frazeologią, ale tak jakoś samo wyszło. Przyglądam się z uwagą kampanii PO, chociaż wiele zdrowia mnie to kosztuje, i przy uważnej obserwacji widać pewien paradoks. Bardzo często porównuje się propagandę Kopacz do propagandy Tuska i jednocześnie podkreśla, że Tuska grał o kilka klas wyżej. Na pewno? Sam dałem się wciągnąć w tę pułapkę, ale chyba mnie olśniło i zobaczyłem, że propaganda jest jedna, co zresztą wynika z jej natury. W ramach jednej propagandy istnieje jednak kilka zmiennych, które decydują o jej wymiarze. Wybrałem trzy, w moim przekonaniu najbardziej istotne. Pierwszą zmienną jest cel i tutaj nie może być mowy o żadnych różnicach, Tusk i Kopacz wszystkie swoje działania podporządkowali utrzymaniu patologii, z czego żyją kliki RP III. Druga cecha propagandy to technika. Nie widzę żadnej różnic w metodologii ogłupiania mas, oboje jadą na tym samym nudnym patencie – strasznie. W skład straszenia wchodzi nie tylko PiS, Kaczyński i Macierewicz, ale ogólna histeria, która sprowadza się do wskazywania światowych i lokalnych zagrożeń. Jeśli zabraknie PO w Polsce będzie wojna, jak na Ukrainie, jeśli PO przegra wybory staniemy się drugą Grecją itd. itp. No i trzecia zmienna, którą jest wykonanie, czyli jedyna, ale kluczowa różnica między Tuskiem i Kopacz. Donald wszystkie irracjonalne wizje przedstawiał sprawnie, innymi słowy łgał jak z nut i dodawał coś od siebie. Przytoczę parę przykładów, żeby uwypuklić w czym rzecz. Gdy w mediach istniała tylko Ukraina słyszeliśmy, że „dzieci mogą we wrześniu nie pójść do szkoły”. Ta propagandowa groźba nie była dosłowną zapowiedzią wojny, ale działała na wyobraźnię.

Identyczny zabieg zastosował Tusk w „scenariuszu pisanym innym alfabetem”. Dziennikarze i większość odbiorców tych bredni natychmiast skojarzyli „inny alfabet” z ruską cyrylicą. Tak kłamał i uprawiał propagandę Donald Tusk. Co robi Ewa Kopacz? W dwóch pierwszych punktach dokładnie to samo, ale wszystko się sypie z powodu punktu trzeciego. Najprościej całą winę przypisać topornej medialnie wykonawczyni, ale jej wina jest połowiczna. Rzeczywiście występy koleżanki Tuska są tak wiarygodne i mają w sobie tyle polotu, ile ma promocja kaszanki w „Biedronce”, jednak istnieje też podobieństwo między propagandzistami PO, bo ani Tusk, ani Kopacz nie wypowiadali swoich kwestii spontanicznie, tylko według rozpisanej roli. Donaldowi skrypty pisał cyniczny, zimny i wyrachowany Ostachowicz, Ewce monologi i dowcipy pisze kabotyn Kamiński. On nie udaje, ale szczerze nienawidzi Kaczyńskiego i dodatkowo jako neofita walczy o utrzymanie pozycji w PO. Efekt musiał być taki, jak go widzimy. Kopacz swoim płaczliwym głosem doskonale ilustruje fobie i kabotynizm Kamińskiego, skądinąd odrażającego typa, i tutaj tkwi nieuchronna kompromitacja. Propaganda ma siłę i pełni swoją rolę dopóki nie zostanie zdemaskowana. Cały dowcip polega na tym, żeby ludzie nie mieli pojęcia w jaki sposób ich się oszukuje. Kopacz z Kamińskim szyją powrozem, wystarczy się przyjrzeć najnowszemu straszakowi” „przyjdzie PiS, będzie w Polsce druga Grecja”. Najmniejszej aluzji, zero finezji, żadnych podtekstów i wszystko zastąpione neoficka nienawiścią Kamińskiego, której dopełnieniem jest rozedrgana Kopacz.

O istnieniu Ostachowicza widzieli tylko zawodowcy i pasjonaci, nikt nigdy nie słyszał Ostachowicza komentującego kampanię, czy nawet wystąpienia Tuska. Kamiński jest twórcą i tworzywem i jak to kabotyn sam zachwala swoje własne zgrane i zdemaskowane akcje propagandowe. Jestem spokojny, że wartość PO przy tej parze spadnie najmniej o połowę, resztę odbierze zmęczenie Polaków, ale to jeszcze nie puenta. Postanowiłem pożyczyć sobie morał z innej bajki. Dziś Beata Szydło przedstawiała na Śląsku swój program i już w pierwszym zdaniu powiedziała: „Ślązacy to konkretny naród”, potem szybko i zgrabnie się poprawiła, że popełniła ten sam błąd, co premier Ewa Kopacz. Zadałem pytanie na Twitterze, czy to rzeczywiście był błąd, czy może reżyseria? Padały rozmaite odpowiedzi jedne zachwalały genialne nawiązanie, które dowartościowało Śląsk inne ubolewały, że zdeprymowana Szydło popłynęła i na szczęście jakoś się wykaraskała. Puenta jest taka, że nie umiem na to pytanie odpowiedzieć, mam dokładnie te same wątpliwości, a to oznacza, że Szydło uprawia subtelną propagandę albo skupiła się na konkretach i nie przejmuje się sztafażem.

5.808
25927 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

28 (liczba komentarzy)

  1. Używanie zwrotu "naród śląski" jesz szkodliwe dla Polski. Każda wypowiedź publiczna kształtuje "opinię publiczną", zatem każda wypowiedź powinna być propolska. PiS powinien kształcić społeczeństwo, a nie tylko z nim rozmawiać - "budować" mandat do rządzenia, a nie tylko go zdobywać.

  2. Ślązacy to jest naród konkretny. Poprawcie ale nie zdaje mi się by było słowo o narodzie śląskim.
    Ze słownika:
    naród

    1. «ogół mieszkańców pewnego terytorium mówiących jednym językiem, związanych wspólną przeszłością oraz kulturą, mających wspólne interesy polityczne i gospodarcze»
    2. daw. «duża grupa ludzi»
     

  3. Zgadzam się. Można to rozumieć jako archaizm.

  4. Kneziu Dreptaku jest puenta o braku puenty:
    Na tym się kończy ballada,
    wszystko już w pień wycięte,
    przepraszam, lecz w tym miejscu
    dodać należy puente.
    Lecz puenty nie będzie
    i czekać jej na próżno,
    bo kneź w krwawym zapędzie
    wziął i puentę też uciął.
    Jak zwykle Polsat News 2 nie zawiódł i tylko ciut dłużej transmitowała TV Republika. Ja przeoczyłem ten fragment, dopiero kiedy Szydło się poprawiła wyczaiłem, że coś tam palnęła. Ale ona to mówiła "z głowy" mając przed sobą zaledwie konspekt.
    Myślę, że o wiele większe wrażenie zrobiło wyłożenie kart/pieniędzy na stół. Teraz tam na Czerskiej siedzą z liczydłami i kombinują, jak tu wyśmiać propozycje PiS-u/Zjednoczonej Prawicy.
    Przez media toczy się obecnie dyskusja o domowych budżetach Kopacz i Szydło. Ta pierwsza ma 400 tys. długów, ta druga nie ma żadnych. Niby mała rzecz, ale robi wrażenie. Drugą Grecję, to ma Kłapaczowa we własnym domu.

  5. Te agitacje na Śląsku są bezużyteczne bo "naród śląski" wyczuwa nosem która partia ma woń niemiecko-europejską (do wydzielania takowej sam się poczuwa), a która niestety jest bezwonna. Żaden program ich nie zmyli, a zawracanie im głowy Polską dodatkowo ich denerwuje.
    Nawet gdy PiS im obieca zamknięcie meczących kopalń i dożywotne odprawy to nic nie zyska.
    Zagłosują nosem.

  6. avatar

    Niekoniecznie. PiS na Śląsku już parę razy wygrał, choćby Piecha. Z tym Śląskiem to jest prawdziwa bieda, z jednej strony RAŚ z drugiej Korfanty. Piłsudski gardził Śląskiem, Kaczor też nie przepada, ale stara się Korfantym zabić RAŚ. W każdym razie sam się łapię, że za często używam szyldu partyjnego PiS, ale to taki skrót myślowy. Na usprawiedliwienie ma tylko i aż to, że czas na realizm, bo tylko tak można wyjść z gówna, które zalewa nam uszy.

  7. avatar

    niemiecko-europejską.
    a gdzie to na śląsku macie "naród śląski"?
    Tam jest kieleckie, następnie kieleckie i kieleckie.Dalej trochę żydów którzy ryjąc próbują (jak to ta parszywa rasa) skłócić ze sobą wszystkich gojów  i dopiero gdzieś tam na końcu jest paru fanatyków finasowanych przez ziomkostwo ( nie wiadomo kto w ziomkostwie ryje podobnie jak i w Republice Islamskiej).I tak to jest z narodem śląskim a kto zaczął 25 lat temu ryć ano gazeta wyborcza wydanie katowickie.Ruchy z RAŚ rozpoczęły się na początku lat 90-tych.A skąd pochodzi rodzina Gorzelika po kądzieli ano z Łańcuta.Z typowo śląskiego regionu.
    Obiecując mieszkańcom śląska gruszki na wierzbie władze RAŚ oczekują na swoje koryto.
    Wystarczy popatrzyć na gęby czołówki RAŚ i wiadomo kto za czym i o co biega.Mam znajomych ślązaków oni nie palą się do autonomii oni chcą żyć jak normalni ludzie w XXI wieki

  8. avatar

    Z nieprawdopodobnym skupieniem wszystkich swoich zmysłów wysluchalem dziś referatu pretendentki do stanowiska szefowej RM..powiem jedno..jestem zachwycony,baaaaa...pozytywnie wstrząśnięty..ale...czy my jesteśmy na to gotowi??bo to że tego referatu sluchano nie tylko w kraju..we wszystkich możliwych kręgach..dużego biznesu też..szefowie zagranicznych banków i dużych koncernów muszą mieć minę faceta ssacego rano podeschniete przez upał plasterki kiszonego ogórka...wiedząc co czeka ich inwestycje mogą być bardzo niemili...a tak a'propos propagandy tuskizmu.. widzę to tak...ukazywanie w ten sposób przez rządowe media emocjonalnej pustki,pustoslowia,do granic wytrzymałości przed całkowitym rozstrojem nerwowym doktorowej1metrszpadla jest ze strony rządowej i popierających go różnego rodzaju grup wsparcia medialnego,służb "różnych"..grup biznesowo-intetesowych jest czysta gra na czas i na to by w ludziach nie wzięły górę "ciemne strony ludzkiej natury"..by nie doszło do kryterium "ulicznego"..jeszcze kilka miesięcy pokazywania doktorowej1metrszpadla jak zapada się w odmetach swojej zdruzgotanej psychiki...będzie budziła tylko politowanie w ludziach..a nikt wówczas nie przypomni sobie,nie będzie chciał o tym pamiętać że jej pamietne wystąpienie w sejmie a'propos dzielnej współpracy polskich i rosyjskich patomorfologow było WIELE!!! WIELE WCZEŚNIEJ GENIALNIE ZAPLANOWANA I ROZPISANA NA NAJMNIEJSZE PODPUNKCIKI ZDRADĄ I ZWYKLYM QRWSTWEM...

  9. Straszenie Grecją może okazać się strzałem do własnej bramki...co będzie jeśli Grecy będą na jesieni poza UE (lub będą na prostej drodze do opuszczenia eurokołchozu) i wcale nie będą tego żałować bo gospodarka zwolniona od balastu długów będzie się rozwijać?

  10. Skąd pomysł, że grecka gospodarka po opuszczeniu UE będzie "zwolniona od balastu długów"? Nie będzie, dług jest dług, w UE czy poza nią. Ewentualne pojawienie się granicy celnej między Grecją a resztą UE też raczej nie pomoże ich gospodarce.

    Przy wszystkich wadach UE, pogląd, że jej opuszczenie jest receptą na sukces ekonomiczny jest, delikatnie mówiąc, naiwnością (a pewnie ukąszeniem korwinowskim).

  11. są, w kolejności wielkości długu, banki Niemiec, Francji i Włoch. Mały dług - zmartwienie dłużnika, duży dług -  zmartwienie banku. 

  12. avatar

    Teraz nie spłacili transzy, następna transza we wrześniu, następna w grudniu, i następna, i kolejna, no i co? I to, że ich dług będzie musiał być anulowany, ale w taki sposób, żeby nikt się o tym nie dowiedział.  W prasie będzie o restrukturyzacji długu i tym podobne pierdoły. Tsipras namawia do głosowania w refenrendum tak, aby to się mogło stać. Drachmy już mają u siebie w kraju.

    Alternatywnie mogą Grecję zbombardować, wszak wojna to sposób prowadzenia polityki, a polityka jest to zorganizowana ekonomia.

    Grecja, kraj "nierobów" świetnie się miała, zanim "Europa" do nich nie przyszła. I będzie się świetnie miała, jak się "Europa" od nich wyniesie.

  13. Się czasem zastanawiam, że skoro wszystkim w tej UE tak źle, to dlaczego wszyscy się do niej tak garnęli? Że ich nie odstraszał marny los Greków, Włochów, Szwedów, Irlandczyków, Austriaków?

    Bo Grecy to się dali nabrać na to już w 1962 kiedy jeszcze to się nazywało EEC. A było im wcześniej tak dobrze, że ho ho. Niemcy tam na saksy ponoć jeździli. I Amerykanie.

  14. Jednostronne oświadczenie "Nie spłacimy -  ani teraz - ani jutro - nigdy" jest dokładnie zwolnieniem z balastu długów. Niczym innym.
    Oczywiste jest, że spowoduje to turbulencje ekonomiczne.
    Już wyciekł plan przystrzyżenia 30% z depozytów powyżej 8000EUR. Będą problemy.

    Jednak szanse na odbudowę gospodarki, po udzieleniu przez Troikę zabójczej pomocy są ZEROWE. Następna odsłona greckiej tragedii (rozgrywająca się właśnie teraz pod hasłem "pomoc") ma na celu tylko i wyłącznie ratowanie bilansów niemieckich i francuskich banków. TO NIE JEST POMOC DLA GRECJI.

    Grecja jest w położeniu dłużnika, którego przychody są mniejsze niż odsetki od długu. Jest to idealny dłużnik - dla banku, który (teoretycznie) ma nieprzerwany dopływ gotówki.

    Ustanowienie dokuczliwej granicy celnej jest bronią obosieczną, może się niestety skończyć tak jak embargo na żywność do Rosji. Zniszczenia po naszej stronie są nie do odbudowania, Rosja importuje teraz tańszą żywność spoza UE. Kanały dystrybucji zostały zmienione, można wrócić do sytuacji sprzed sankcji politycznie - ale ekonomicznie już nie.

    Nie prezentuję poglądu, że opuszczenie UE jest receptą na sukces. Natomiast takie szanse zwiększa krajom peryferyjnym (czyli wszystkim oprócz Niemiec, Francji i Belgii).

    Nie jestem zwolennikiem Korwina.

    Dzisiaj Grecy wybierają pomiędzy:
    -zgadzamy się na pomoc = status kraju kolonialnego, małe kłopoty oraz biedę teraz i na wieki,
    -nie zgadzamy się na pomoc = duże kłopoty teraz i szanse na odbudowę gospodarki później

    Jakbyś wybrał?

  15. avatar

  16. avatar

  17. avatar

    Z powodu przebudowy ulicy Karolkowej.

  18. avatar

    To muszę sama.
    Hm... Gołas grał, hm... tęczowego?

  19. nihil novi sub sole...
    Nie mam teraz czasu wygooglać - jak to się wtedy skończyło?
    pozdrawiam

  20. Ej, ale ja się zgadzam, że ta "pomoc" to jest pomoc dla banksterów kosztem greckich obywateli i najlepszym rozwiązaniem byłoby pełne bankructwo oraz pewnie pożegnanie z Euro. Niestety z granicą celną niekoniecznie będzie tak jak z Rosją, tu jednak jest bardzo duża dysproporcja między Grecją a UE, i nie bardzo wiadomo komu Grecy mieliby sprzedawać taniej swoje towary i usługi. Nie mówię tu nawet o embargu, po prostu o cłach, które delikatnie mówiąc nie pomogą.

    Co do UE to nie jest takie proste. Łatwo ulec, zwłaszcza teraz, prostemu schematowi wg którego UE to pompa do przerzucania kasy z reszty Unii do Niemiec i może Francji, tylko że rzeczywistość jest dużo bardziej złożona. W dużym skrócie, każdy z "peryferyjnych" może sporo z UE wyciągnąć i jeśli to robi z głową to na tym sporo zyskać (jak np. mimo kryzysu Irlandia); a jeśli "peryferyjny" nie ma planu na inne niż UE rynki to przeważnie lepiej być w niej niż poza nią.

  21. wchodzę na Onet, bo jest dla mnie w pewnym sensie odpowiedzią na pytanie o stan umysłowy przeciętnego Polaka, korzystającego z Internetu. Tam prawie każdy pisze, że kłopoty Grecji nie wzięły się przed chwilą tylko z okresu dużo wcześniejszego. Wiedzą też, jak wyglądało zadłużanie i wyłudzanie. Jadą z Kopaczową aż huczy.

  22. Misio Kamiński zachwala swoją propagandę , bo wyjścia już nie ma ,. Moja babcia mówiła ..NIE CHWOL SIĘ BO TO JAK BYŚ SIĘ GÓWNYM MAZOŁ ...A tak się zastanawiam skąd   ŁYSY czerpie tak durne pomysły .Jeżeli   "ze ŚCIĄGI "  to chu..j  ale jak z" GŁOWY " to najlepiej z nim nie jest .Nie jedna praca magisterska  powinna powstać na temat zachowań dupowłazów w świecie
    bez mózgów.
    PS. ziemniak do ziemniaka ...NA JESIEŃ NAS WYKOPIĄ A NA WIOSNĘ  WSADZĄ...

  23. A moja babcia mawiala " zesral sie goly i d..a go bolala". To na " wiosne wsadza"

  24. myślę , że plan był taki : Komoruski zostaje prezydentem . Kopaczka oddaje władzę ale PO tworzy po wyborach największy klub opozycyjny . Tusk z oddali ocenia , recenzuje , wujek dobra rada , demiurg , arbiter . po 4 latach rządów PIS , łaskawie wraca na ojczyzny łono . Mówi Kukizem . Stwierdza wypaczenia , organizuje niezadowolonych i rozczarowanych . Pod pachą album , a w albumie zdjęcia ... z Obamą ... z Papieżem ... Monika Olejnik mdleje podczas kropki nad I . Tusk odwiedza ja z bukietem kwiatów w szpitalu MSW . Naród przenosi go wprost do pałacu prezydenckiego . Prezydentem zostaje przez aklamację . Nie , nie przez aklamację , jedynym głosującym przeciw jest plujący jadem Jarosław Kaczyński . tiaa tak to miało być ... :)

  25. do 10 maja 2015, a po dwóch tygodniach wzięło i zdechło. Patrzaj Mania, a taki był śliczny, jewropejski, namaszczony przez frau kaclerin, duży miś, a tu sruu i poszłooo, jak psu w dupę:-)

  26. Kiedyś za zamierzchłej komuny przed podwyżkami żarcia po mieście krążyły plotki o mających nastąpić zmianach cen poszczególnych artykułów. Kto wie, czy komuchy nie puszczały ploty by badać reakcję mas. Fakt faktem, że co mówiono na ulicy sprawdzało się w najbliższym czasie. Tak było z cukrem, który ludzie zaczęli wykupywać workami. Wtedy w prasie organowej wyśmiano ludzką zapobiegliwość jako paranoję i zmowę spekulantów. Za jakieś dwa miesiące ni stąd ni z owąd cena cukru podskoczyła o 200 %. Gdy komuna miała upaść ulica również mówiła swoim głosem, swoim gdyż zawsze gdzieś w tle propagandy przebija zdrowy rozsądek mądrzejszych grup społeczeństwa, przewidujących następstwa aktualnej rzeczywistości. Antycypacja trzecim okiem rozumu. Jedną z prognoz ulicy były następstwa upadku przemysłu polskiego na skutek przyjaźni niemiecko-polskiej. Wówczas kiedy profesorskie ‘’kuczyńskie’’ głowy kłapały dzień i noc o transformacji, ulica głosem taryfiarza, pani Gieni z warzywniaka, wieszczyła, że oni jak nie wzieli wojną, wezmą gospodarką, będziemy się nazywać Polską a treść będzie niemiecka. Było to 27 może 29 lat temu. Czy ulica się myliła ? Między obecnymi propagandowymi plewy  również jest ziarno wychwytywane przez ulicę, która czuje trzęsienia ziemi jak kapitolińskie gęsi. Ktoś kto mówi o greckim scenariuszu jak o propagandowym dymie będzie miał finał jak z cukrzną plotką. Pewnego pięknego dnia w najmniej spodziewanym momencie runie konstrukcja dynamiki cudu gospodarczego i staną się nie Ateny lecz Buenos Aires. Wystarczy zamiast propagandy zestawić ze sobą fakty otaczającej rzeczywistości. Już raz kiedyś było, że w megafonach na każdym rogu , w telewizjach i trybunach ubijano , że co widzi jednostka  obiektywnie i dialektycznie mija się z tym co widzi i rozumie przewodnia siła narodu. Jednostka po pół wieku budowy raju socjalizmu zobaczyła ocet. Pamiętające czasy babcie bez dowodu, instynktownie czują owo ‘’dialektyczne tchnienie’’. Nie słuchający w 2007 r. przestróg wnusiowie z babcinymi dowodami dali się zrobić w bambuko i nijak się im przyznać do swej bezdennej głupoty. Próbują łowić wątek w mule i coś klecić, jakieś teorie do obrazka, który kupili na wyprzedaży u Donka. Trzeba przyznać, analizują uczenie i nowomodnie – z angielszczyzną ! Rewolucyjnie jak dziadek Paweł.