Durna opozycja łapie się „Polexitu”, ale Kaczyński takiego hasła na 1000% nie rzuci

Prześlij dalej:

O reelekcji Tuska, w najlepszym razie, będziemy gadać jeszcze tydzień, może półtora, potem wejdą nowe tematy: konie, drzewa, albo wymiana oleju w służbowej limuzynie. Jak sama nazwa wskazuje, durna opozycja nie ma żadnego mądrego i konsekwentnego planu, żeby wygrać wybory z PiS i z tego powodu chwyta się na ślepo każdej iskierki nadziei. Za durną opozycją dzielnie podążają równie głupie media i tak też narodziła się nowa legenda o Kaczyńskim, który razem z Le Pen będzie wysadzał Unię Europejską. Nieważne, że ta rzekoma deklaracja miała paść z ust Le Pen nie Kaczyńskiego, nieważne, że faktycznie w ogóle nic podobnego nie padło i nieważne, że to czysty absurd, w który nie uwierzy nawet najbardziej zagorzały, ale myślący przeciwnik PiS.

Durne media napisały, durna opozycja podchwyciła i znów jesteśmy świadkami jednodniowej akcji pod tytułem „1234 koniec PiS”. Nad tym wszystkim nie warto się w żaden sposób pochylać, mimo wszystko to czynię, ale z zupełnie innego powodu, niż zachowania durnej opozycji i mediów, co mnie średnio interesuje. Uporządkujmy sprawy w taki sposób, aby coś mądrego z tematycznych porządków wyszło. Jak to jest z tą UE i z właściwym do niej stosunkiem? Na początek trzeba odnotować rzecz podstawową. Ktokolwiek namawia PiS, żeby postawić postulat wyjścia z UE jest niemniej durny od opozycji albo odpłatnie dla opozycji pracuje. Podobna deklaracja równa się politycznemu samobójstwu. Polacy w blisko 80% popierają obecność Polski w UE i chociaż płakać mi się chce nad takim wynikiem, to naiwnego entuzjazmu Rodaków w najbliższym czasie nikt nie zmieni.

Istnieje całe mnóstwo argumentów, które przemawiają do Polaków, na przykład do rolników dopłaty bezpośrednie, a do mieszkańców miast baseny i brukowane chodniki. Cóż z tego, że bardziej rozgarnięta mniejszość wie, że te „dotacje” to nic innego jak toksyczne kredyty i załatwianie całych gałęzi gospodarki, co najlepiej było widać na polskich stoczniach. Próżne żale i narzekanie, ludzkiej natury nie zmienisz, ludzkość zawsze dawała się masowo ogłupiać i dawać będzie. Stan ten zmieni się dopiero wówczas gdy głód lub strach zaglądnie w oczy. Tak było w przypadku „uchodźców” i bomb wybuchających na zachodzie Europy. Po tych wydarzeniach pierwszy raz Polacy masowo powiedzieli nie polityce europejskiej i do dziś to stanowisko się nie zmieniło. Jakie stąd płyną racjonalne wnioski polityczne? Dość jednoznaczne! Nie można Polakom mówić brutalnej prawdy o UE, bo Polacy nie chcą o tym słyszeć. Zgadzam się, że rzeczywiście należałoby ten kołchoz jak najszybciej opuścić, ale nie zgadzam się, że to w tej chwili jest osiągalne.

Trzeba grać w taki sposób, aby do UE podchodzić z jak największym dystansem i w ramach tej struktury zachować tyle polskiej niezależności ile się da. No i właśnie taką strategię przyjął Kaczyński, co w przeciwieństwie do „narodowców” i innych „wolnościowców” pozwoliło mu dwukrotnie wygrać wybory. W polityce PiS wobec UE nie zmieniłbym absolutnie nic i nie dlatego, żeby znów się odwołać do genialnego stratega, ale z prozaicznej przyczyny. Po prostu polityka PiS w tym zakresie jest obiektywnie optymalna dla Polski i nic lepszego w zastanych warunkach wymyślić się nie da. Musimy tkwić w dogorywającej strukturze i robić wszystko, aby dla siebie wyciągnąć najwięcej. Każda próba radykalnych działań, jak wyjście z UE, zakończyłaby się nie tylko polityczną klapą pomysłodawcy, ale doprowadziłaby do całkowitego podporządkowania Polski Brukseli, czytaj Berlinowi.

Durna opozycja ma na tyle rozumu, aby pojąć jedną rzecz, mianowicie taką, że Polacy nie chcą słyszeć o wychodzeniu z UE. Stąd też na fali plotek i reelekcji Tuska chwycili się jak pijany płotu kolejnej „narracji” i próbują na siłę wywołać histerię w związku z „Polexit”. Kaczyński Polski z UE nie wyprowadzi i nie dlatego, żeby nie chciał, powiem więcej, w mojej ocenie chciałby i ja też bym chciał, ale dlatego, że nie może. Nie istnieją żadne polityczne warunki, które dawałyby jakiekolwiek podstawy do podjęcia tak absurdalnej decyzji z politycznego punktu widzenia. Podsumowując można powiedzieć, że mamy dwie dobre informacje, godzące racjonalnych zwolenników i przeciwników obecności Polski w UE. Gdyby to było możliwe Kaczyński uwolniłby Polskę od kołchozu, ale na tym etapie dziejowym z czysto politycznych względów możliwe to nie jest.

6
14164 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

11 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    sądząc po retoryce kierowcy skutera i innych gujów i mannsów;najdalej w kilka miesięcy po wyborach w kilku krajach eurokołchozu..oni sami zrobią wszystko by nas z niego wypchnąć...mylę się??

    no i..co zrobi komisja wenecka na wniosek erdogana..by owo grono przyjrzało się procedurom demokratycznym panującym w kilku krajach...

    ciekawe jak wygląda scenariusz w przypadku wygrania wyborów w niderlandach przez faceta w "tlenionych włosach"..a we francji gdy wygra pani Maryna...zrobią powtórkę jak w austrii?czy przejdą nad tym do porządku dziennego??

  2. Tym bardziej że Kaczyński postawił na bardzo doświadczonego polityka europejskiego i grupę wyszechradzką, po to żeby nie Merkel z Tuskiem nie dokonali podziału Europy i żeby umocnić Europę środkową. Plus rozmowy z Merkel w Warszawie żeby ustanowić partnerstwo Berlina i Warszawy. Kaczyński podjął ostrą ofensywę dyplomatyczną żeby uratować Europę przed podziałem, Schetyną grał na realizację podziału. Ktoś jeszcze ma wątpliwości przed czym senator McCain ostrzegał prezydenta Dudę?

    To Schetyną wspiera opcję podziału Europy i siedzenie grupy wyszechradzką cicho w kącie. Zbierze burzę którą zasiał dla Polski. Jeśli chce poznać działania Polski, niech spyta kanclerz Europy, ona powie co Polska ma zrobić. Siad. Aport. Przynieś. Leżeć.

     

  3. EU dogorywa jak słusznie zauważył MatkaKurka. McCain mówił Dudzie o presji jakiej zostanie poddana Polska.

    Nie trzeba exit-ów, EU sama sie rozsypuje na naszych oczach. Wystarczy iskra, a wojna cywilizacji wybuchnie i to w Europie Zach. Ci tzw. przywódcy europejscy to albo pożyteczni idioci, albo agenci. Przecież na zdrowy i chłodny rozum, to co robią to czysty idiotyzm albo sabotaż. To samo było u nas za PO-PSL. 

    Co do "presji McCain-a", to może to znaczyć, że Polska znów ma być przedmurzem Cywilizacji Europejskiej, tym razem od zachodu. Historycznie, już tak było wiele razy; doskonale nadajemy sie do tego. 

  4. Dogorywa i bardzo dobrze. Ale Kaczyński pokazał Polakom że ostro walczył o utrzymanie i to też dobrze.

    Podział na dwie części da nową siłę lepszej części unii. Na pewien czas. Tusk będzie pierwszym i ostatnim królem UE.

  5. Od 2016 roku Polska jest płatnikiem netto w Unii Europejskiej. Czyli więcej wpłaca niż dostaje z funduszy. Tę prawde trzeba powtarzać każdemu i przy każdej okazji. Prędzej czy później się przebije.

    http://www.mone...

  6. Mam tylko pytanie : Dlaczego te dwa końskie zwisy ( nie mylić z ogonem ) z ilustracji nie pierdzą jeszcze w pasiak za propagowanie symboli faszystowskich?
     

  7. avatar

    To nie jest propagowanie, konotacja historyczna na zasadzie podobieństwa dyktatur.

  8. 80 procent ma żywotny interes w istnieniu UE, bo albo planuje po szkole tam wyemigrować, albo ma dzieci które akurat wyjechały, i dobrze im życzy. Jakieś 5 procent ciągnie konkretne zyski ze stypendiów, fundacji i grantów. Prawie nikt nie popiera członkostwa sądząc że jest dobre dla Polski "jako takiej", takich wariatów jest niewielu. Skoro żyją w państwie które swoich prostych wyrobników ma w dupie od 1989, to oni też mają państwo tutejsze w dupie, i wolą unię.

  9. Polski nie da się już zaj...ać, za przeproszeniem. Pogadajmy przy liczbach: na lata 2014 - 2020 Polska dostała niby ok. 300 mld ZŁOTYCH (podkreślam walutę), a nasza składka to ok 150 - 160 mld. Szacunki mówią, że z tych 140 mld złotych musimy liczyć, że z każdego euro ok. 60 - 70 eurocentów idzie do firm matek w Eropie (np Strabag jeśli chodzi o budowę dróg). Na czysto zostają z tego grosze. W budżecie 2021 - 2027 nasza składka będzie niewiele niższa od funduszy strukturalnych...

    W lutym 2017 rezerwy NBP wyniosły ponad 106 mld euro (prawie 500 mld zł), a jeszcze w sierpniu, pół roku temu, było to 98 mld euro. Do tego NBP ma zapasy m.in. w złocie. Po drodze Glapiński co nieco dorzucił Szałamasze i Morawieckiemu do budżetu (ponoć ponad 1 mld euro).

    Tylko na tym przykładzie pokazuję, że jakby później grozili Macron i Schulz (odpowiednio prezydent Francji od 16 maja i kanclerz Niemiec od 1 października) to na parę czarnych godzin jest i to ze środków posiadanych, nie zaciąganych u lichwiarzy.
     

  10. Nasza najdurniejsza opozycja złapałaby się nawet brzytwy gdyby tylko jej podsunąć.

  11. avatar