Daremne żale, strachy na lachy – będzie wpier..l w Warszawie

Drugi dzień utrzymuję stylistykę kibicowania, ale tym razem postaram się pokazać jak to się z sensem powinno robić. Byłem pewien, że PO nie pójdzie na tak ostry numer, jak podważenie głosów zebranych pod referendum. Ba! Głowę bym dał, że gdyby liczba głosów ocierała się o parę setek pod kreską Tusk zastanowiłby się trzy razy zanim by z tej okazji skorzystał. Tak nisko sobie cenię kondycję partii i lidera, ponieważ nie widzę najmniejszego powodu, aby dostarczać temu towarzystwu nadziei. Strach zajrzał w oczy i nie ma już miejsca na ostatnie podrygi, którymi niepotrzebnie się ludzie straszą. Będzie referendum, HGW wyleci z hukiem i żadne specjalne okoliczności tej klęsce towarzyszyć nie mogą. Nie wierzę, że Tusk zamachnie się na demokrację, co przywidują pesymiści. Gdyby Komorowski stał na czele rządu bałbym się bardziej, Tusk na pewno nie zrobi niczego, co po prostu wymaga odwagi. Papier i ekran wszystko przyjmie, ale podejrzewanie kończącego się lidera kończącej się partii o czyn wcale niemały, to naprawdę poszukiwanie sensacji w nudnym okresie ogórkowym. Prowokacje, coraz bardziej rozpaczliwe, modlitwa o to, żeby się stała jakaś tragedia niewidomego kalibru, w takie rzeczy uwierzę, ale w przygotowanie całej akcji militarno-politycznej wierzyć nie zmierzam. Tusk i PO dostaną w dupę, bo niby dlaczego mieliby nie dostać. Lepsi przed tym towarzystwem odchodzili z pokorą, gdy się zużywali, lepsi i z większymi jajami, żeby wspomnieć Millera albo Cimoszewicza. Żadnego strzelania z wróbla do armaty nie będzie, drobne przekręty, szyte histerie, parę artykułów zamówionych w „zachodniej prasie”, słowem daremne żale, strachy na lachy.

Po co w Polsce wprowadzać bezsensownie wieszczony terror przy otwartej kurtynie, skoro od blisko ćwierćwiecza doskonale się sprawdza formuła miękkiego terroru z limitowanym dostępem do wszelkich koryt plus „hop siup zmiana dup”? Za fajerwerki trzeba płacić, a kto wyłoży kasę, kiedy efekt można mieć praktycznie za darmo? Pełne gacie przed referendum w Warszawie i te pozorne „blokady” demokracji, biorą się tylko i wyłącznie z lęków przed godziną „W”. Dla zatarcia przykrego wrażenia do sejmu „partia obywatelska” posyła projekt głosowania pocztą, co oznacza, że partia narobiła w gacie od samej krytyki w TVN. Gdzie marzenia o jawnym terrorze, przy takiej wytrzymałości psychicznej? Tusk ma świadomość, że już jest trupem, pomijając wszystko inne, on zwyczajnie musi się skończyć, jak każdy, ale jak każdy na jego miejscu nie potrafi się z wyrokiem pogodzić. Chciałby jeszcze trochę pożyć, przynajmniej jako lider partii i być może jako jeden z kandydatów na premiera w koalicji POSLD. Nie pożyje jednak, jeśli się okaże, że w Warszawie będzie wielki wpi..l i to w dodatku po fatalnej serii błędów. Prawie wszystko wskazuje, że Gronkiewicz-Waltz nie tylko zostanie odwołana, ale stanie się to w okolicznościach spektakularnych, to znaczy przewaga głosów na nie będzie ogromna. Dlaczego tak się, moim zdaniem, stać może pisałem w poprzednich felietonach. Na chłopski rozum jeśli wodzowie demobilizują własne szyki i nakazują pozostać bez amunicji w okopach, to wynik takiej strategii może być dwojaki. Albo przeciwnik nie skorzysta z okazji albo skorzysta i będzie srogi wpi…l.

Innego scenariusza nie widzę, a to co widzę nie wygląda na żadne przygotowanie do stanu wojennego, tylko jako żywo przypomina błaganie o litość. Wynik referendum w Warszawie da wiedzę mecenasom sterującym całym tym cyrkiem, czy na kobyle POSLD, pod dżokejem Tuskiem, da się kłusować kolejne cztery lata, czy na gwałt trzeba szukać nowego proroka dla IIIRP. Z tego powodu Tusk staje na głowie, ryzykuje wszystko, co mu się praktycznie nie zdarza. Warszawa jest grą o całość, o przyszłość Tuska i PO, o nowe rozdanie, Gronkiewicz jest tylko przypadkową ofiarą. Donald ma przed sobą jedną z najważniejszych bitew w życiu i jeśli dostanie taki łomot, jakiego się należy spodziewać, panika zapanuje na najwyższych szczeblach, bo w PO od dawna szczury biegają po pokładzie. Ważne też jest, że po ewentualnej przegranej Hanki ostatni gest rozpaczy zakłada powołanie komisarza. Kolejny brak poszanowania woli ludu, kolejny strach i kolejny błąd. O ile porażka HGW jest niemal przesądzona, to już wygrana kandydata PiS w Warszawie staje pod ogromnym znakiem zapytania. Dobrze się stanie, że Tusk da rok czasu na to, żeby się partia i on sam do końca zgrali, wtedy zwycięstwo nabiera realnych kształtów. Tryskam optymizmem, ale jednocześnie zakładam, że żadnych nadzwyczajnych tragedii desperaci z PO nie wymodlą. Bez specjalnych okoliczności przetrwać się nie uda, czas minął, widać to na każdym kroku, czarna rozpacz podpowiada coraz głupsze rozwiązania i zapowiada spektakularny warszawski wpier..l – koniec końca.

Kategoria publikacji: 
Ocena: 
6
Average: 6 (2 votes)



Komentarze

"Wynik referendum w Warszawie da wiedzę mecenasom sterującym całym tym cyrkiem, czy na kobyle POSLD, pod dżokejem Tuskiem, da się kłusować kolejne cztery lata, czy na gwałt trzeba szukać nowego proroka dla IIIRP. Z tego powodu Tusk staje na głowie, ryzykuje wszystko, co mu się praktycznie nie zdarza. Warszawa jest grą o całość, o przyszłość Tuska i PO, o nowe rozdanie [...]"

Amen. Oni autentycznie boją się utraty Warszawy - inaczej nie byłoby gadki o komisarzu w przypadku przegranej. O tym się mówi półgębkiem (ostatnio cieć Graś powiedział to w radiu) ale nawet lemingi to słyszą. Zobaczymy... myślę że nie są kompetentni żeby coś sensownego wymyślić - chociaż nie wolno ich nie doceniać bo ludzie obecnej ekipy nie będą mieli skrupułów.

By trurl

W przeszłości mieliśmy już przegrane, które były szokiem dla "elit". Nocna zmiana, AWS, SLD. Gdyby tylko o to chodziło, to chłopcy z placu tam gdzie stało ZOMO, mogliby spokojnie "oddać władzę". Jednak po 10.04.2010 sprawy nabrały innego znaczenia. PiS mówi otwarcie o postawieniu przed sądem konkretnych ludzi. Oni to wiedzą i my to wiemy. Nie będzie brania jeńców. Pierwszy o tym, że Kaczor nie rzuca słów na wiatr, jak choćby o walce z korupcją, przekonał się Lepper. Oni zrobią wszystko żeby PiS nie przejął władzy. Wszystko.

By g@llux --

g@llux

zgodnie z pełowskim hasłem "wszystkie szczury na pokład" (czy jakoś tak)
i dziękujmy Bogu , że nie mamy World Trade Center bo dopiero by nam "bracia" urządzili widowisko w "obronie demokracji" dając odpór faszyzmowi

By oxygen49 --

""kto przez dwa lata całą wiedzę o świecie czerpie z telewizji, traci zdolność myślenia" - Volkoff