
Wczoraj wieczorem obejrzałem film Alien vs Predator.
Po raz drugi.
Za pierwszym razem mi się nie podobał.
Wczoraj juz bardziej.
Świat durnieje, a ja razem z nim? Czy to druga młodość, kryzys wieku i czas mi kupić Porsche? A może to już starcze zdziecinnienie? Gdyby mnie kiedyś reżyser dzieła zapytał: „Co sądzisz o moim filmie?”, to bym się tak wypowiedział: „Gówno zrobiłeś, rozumiesz? Gówno!” Wczoraj drugi raz się w gównie babrałem i nawet odczułem lekką przyjemność. Było de Sade'a w dzieciństwie nie czytać...
Nie jest dobrze.
Pociesza trochę fakt, że łez nie roniłem, ba, z obojętnością przyjąłem fakt, że dzieło Camerona poległo w biegu za statuetką. Chociaż, gdy się zastanowić, mogło być tak pięknie... „Panie i panowie, nagrodę Akademii dla najlepszego filmu, otrzymuje... Avatar!” Czy remake Tańczącego z wilkami” w konwencji SF, nie jest dobrym filmem na dzisiejsze bolączki i zgryzoty? Nic tak nie wzrusza i nie poucza, jak historia o chciwym, białym człowieku i szlachetnych dzikich, z matką naturą pod rękę.
Wracając do Predatorów, dręczy mnie jednak myśl pewna. Po co oni na tę Ziemię polować przylatują? Nuda. Człowiek przy nich to mały, pięć razy słabszy, dziesięć razy delikatniejszy, a do tego technologicznie w czarnej dupie. Przyleci taki i ani go widać ani słychać, wywali z działka co mu samo cel namierza i zadowolony że nałowił. Też mi myśliwy. Gdzie tu emocje? To jakby z dwururką na świnki morskie chodzić... Do Polski jednak nie przylecą. Tu za łatwo w ryj dostać, zwłaszcza, jak nietutejszy jesteś.
Zły strasznie dziś jestem na siebie, bo okazję świetną w necie przegapiłem. Zamiast głupoty o kosmitach oglądać, mogłem się poważniejszej sprawy chwycić. Mogłem czytać, przeglądać, śledzić.
Gdybym czytał, przeglądał i śledził, na pewno bym nie przegapił. I miałbym własnego ducha, sztuk dwie. http://fakty.interia.pl/ciekawostki/news/na-aukcji-sprzedano-zabutelkowane-duchy,1449250 Za marne 6 tysięcy. Pół darmo sprzedali, jak człowiek sieczkę sobie z mózgu robił. Tandetna rozrywka sprzątnęła mi czystą metafizykę sprzed nosa.
Może jednak nic straconego. Nie tylko filmem, ale i elektroniczną rozrywką Predator słynie. Mieszkałem kiedyś w jednym mieszkaniu, co dzisiaj puste stoi. Tam pierwszy raz grę AvP odpaliłem. Czy ludzkie emocje mogą przetrwać w przedmiotach, w miejscach, w budynkach? Nie wiem. Słyszałem jak ludzie mawiają, że do dziś tam straszy, choć ponoć już nie śmierdzi...
Swoją drogą, ciekawe kto by wygrał w ringu, Predator czy Pudzian? Rozsądek każe stawiać na kosmitę. Duma narodowa nie pozwala. Zwłaszcza że Polak potrafi, i nie takie rzeczy się po pijaku robiło. Może brzydal z kosmosu, pozbawiony swoich zabawek, nie byłby tak twardy na gołe klaty?
Niestety nie dowiemy się tego, bo jak donosi popularny amerykański serwis, walka nie może się odbyć, gdyż łowca odmawia wymaganego regulaminem przycięcia paznokci.
Światełko w tunelu zawsze jednak świeci. Nie od dziś wiadomo, że Robert Rodiguez robi trzecią część Predatora. Obok uwielbianego przez kobiety Adriena Brody, w filmie pogrywa Oleg Taktarov, gwiazda pierwszych edycji UFC. Będzie więc walka na kły i pazury? Musi!
Kłów i pazurów zresztą, dostatek ostatnio niezwykły. Obwieścił kura, że kaczkę poprze i zaraz warczą, a ciągną za łańcuch. Tyle agresji, gdy prowokacja zza rogu ogonem pomerduje... Ech, ludzie, po cepie wam do ręki i niech dyskutują, który twardszy. Nawet jeśli to prawda, i chce kto karła moralnego zbawcą/wybawcą demokracji widzieć, jego prawo, bo na tym demokracja i wolność polega. O co jazgot?
Napisać chciałem dużo. O lechu przez małe ''l'', wyborach, politykach... Miałem ale mi się odmiało.
Nie chce mi się kurwa o tym gadać. Tyle lat minęło, a w mentalnym Onecie pisuar wciąż z popaprańcem, tym samym mieczem wojuje. Starym, tępym, zardzewiałym żelastwem.
Leję na to.
W tej perfumerii babrał się nie będę.
Głupotę moją własną zbyt wysoko sobie cenię.
Dziś ściągam dwójkę Predatora.
Oglądnę se, a co!
Gdy poziom polityczny przed oczami mignie, Predatory wszystkich krajów arcydziełem się stają. Ucztą dla oka. Wyzwaniem dla intelektu.
Czasy idą ciężkie, bo nadchodzą wybory. Cepy latać będą, od rana po wieczór. Tłuc się po ekranie. Atakować radiem. Plakatem. Bilboardem. W wychodku prześladować. Jest jednak nadzieja.
Rodriguez robi 3 Predatory.
Cameron prequel Avatara.
Piła XII za pasem.
Nie zginie kultura, gdy artystów wciąż szał uniesień porywa. Nie zginę ja, co polityką odstraszon, ucieczki w Wyższych Sztuki Dziedzinach poszukiwać pragnę.

