Sztuka delektowania się życiem.


Paris, Paris. Z Paryżem łączę jedno traumatczne, choć interesujące doświadczenie. Reszta to już czysta rozkosz. Gdy we wtorek okazało się, iż z powodu strajku na lotnisku będziemy z Moniką zmuszeni przedłużyć nasz weekend w miescie Moliera, Heinricha Heine czy Edith Piaf, zamiast normalnej w podobnej sytuacji nerwowości, reakcje oscylowały raczej w okolicach „hmm fajnie...jak strajk to strajk, nic się nie da zrobić”

„ Czy może przebookować państwu z przesiadką w Wiedniu z innego lotniska? odezwała się plynnie mówiąca po angielsku Azjatka na lotnisku Orly
„Ach z przesiadką..., nie nie zaczekamy do jutra na regularny lot”

Kto nigdy nie siedział w romantycznej kafejce na Montmartre pewnie nigdy też nie zrozumie dlaczego Hemmingway, Chopin czy Picasso ciągle powracali pod wieżę Eiffla w poszukiwaniu natchnienia. Gdzież indziej Mickiewicz mógł napisać swoje największe dzieła? Skąd indziej Giedroyc mógł spojrzeć z nowymi ideami na Polskę? W jakim innym miejscu można naprawdę docenić Kieślowskiego?

Czy ktoś kto nigdy nie miał, bedac na szczycie wieży Notre Dame, niczym Quasimodo w towarzystwie kamiennych posągów, Paryża u swoich stóp, może w ogóle powiedzieć o sobie, że żył?

Może...ale nigdy nie zazna uczucia, że nawet mając wygląd szkarady można wypełnić się niepowtarzalnym pięknem i unieść się w takie miejsca, o których istnieniu inni nawet nie wiedzą.

Poza Wenecją, stolica Francji to chyba najpiękniejsze miejsce na świecie. Z tym, że wszechobecna nieuczciwość wrośnięta w mentalnośc Wenecji czasami męczy. Francuzi wydaja się być bardziej dumni, przekonani o wyjątkowości miejsca, w którym dane jest im żyć, potrafią jednocześnie delektować się tym uczuciem bez potrzeby zarabiania na każdym kroku na turystach.

Jest wiele cudownych miast, Berlin również jest cudownym miejscem, miastem dla młodych ludzi kochających wolność i alternatywne sposoby myślenia. Jednak to w Paryżu jest klasa. Nie jest pryzpadkiem, że takie pojęcia jak elegancja, galanteria, charme, esprit wszystkie wywodzą się z francuskiego. Tak samo jak -maniera- pierwotnie wyrażenie zawierajace w sobie pojęcia maniery i styl. W Francji życie jest teatrem i każdy powinien znać zasady poruszania się na scenie życia. Savoir-vivre i szacunek dla własnego wyglądu nie mogą być mu obce.

Bardzo cennym w Paryżu jest,iż takie osoby jak Lepper, Gosiewski i inni pospolici krzykacze gasną tu onieśmieleni i nie trzeba im mówić, oni sami wiedzą, że nie mają tu czego szukać.
Na ulicach widać ludzi, co prawda zabieganych jak w kazdym wiekszym mieście, ale mimo wszystko jakby bardziej ustylizowanych i zadbanych.

W miejscu, w którym dzięki Coco Chanel dokonało się wyzwolenie kobiet dochodzimy do pierwszego punktu, w którym granica francusko-polska, pomimo Unii Europejskiej pozostaje ciagle zamknięta. Podczas gdy polskie kobiety często do Paryża pasują, polscy mężczyzni są całkowicie out. I to nie tylko w porównaniu do francuskich. Polskie kobiety często są zafascynowane obcokrajowcami nie wyłącznie z powodów finansowych, ale też a moze i przede wszystkim dlatego iż nagle uświadamiają sobie, że można inaczej. Że mężczyzna może być zadbany, czysty bez brudu za nieobciętymi paznokciami i żółtej mazi wypływajacej z uszu. Że pielęgnacja ciała nie musi być dla mężczyzny niczym podwazającym jego męskość. Że mężczyzna może pięknie pachnieć, mieć czyste buty, nie nosić tragicznego wąsika. Że jedynym sposobem mężczyzny na wieczorną rozrywkę nie musi być picie wódki na umór. Że garnitur z balu maturalnego po dziesięciu latach nie jest już godny damy u jego boku.

Niektórym mężczyznom wydaje się i czynią to swoją dewizą życiową, że wystarczy kupić garnitur na targu, buty za dziesięć złotych, założyć krawat ze studniówki i skorzystać z dobrodziejstw prysznica na wieczór przed planowanym wyjściem , a cała resztę załatwi ich wdzięk i ze tego nie widać ani nie czuć. Otóz chciałem co niektórych wyprowadzić z błędu. To jest jak najbardziej widać. A już kobiety dostrzegają to natychmiast.

Drugim punktem jest jedzenie. Jaką rozkosz sprawia jedzenie, gdy człowiek wie jak się to robi, można tez przekonać się w Francji. Gotowanie to jedna z ważniejszych sztuk. Jej wyniku nie powinno się bezczescić pośpiechem czy doborem małowartosciowych składników. Jedzenie nie oznacza tylko przyjmowania pokarmów w celu dostarczenia nośników energii, ale jest raczej możliwością towarzyskiego spotkania i częścią delektowania się życiem. Różnorodność i niepowtarzalny smak francuskiej kuchnii jest prawdziwą ucztą dla podniebienia. Śniadanie (petit dejeuner) raczej w naszym rozumieniu skromne, choć smak prawdziwego paryskiego croissant i świezych konfitur są doskonałym startem dla szczęśliwego dnia. Poza tym trzeba w końcu zostawić trochę miejsca na dużo obfitszy obiad, tóry trwa około dwóch godzin, a i tak jest mniej więcej o połowe tańszy niż kolacja. Większośc restauracji nie otwiera wieczorem przed 20-stą godziną. Po małym Aperitif ( Kir, Champagne albo Pastis), którym kończymy z pospolitą codziennością, często podawana jest jakaś mała niespodzianka dla podniebienia -amusegueule, która przygotowuje nas na głowny posiłek. Teraz trzeba wybrać między posiłkiem a la carte albo menu. Przy pierwszym ma się większy wybór, ale też cała uciecha więcej kosztuje. W czasach kryzysu finansowego nie oczekuje się już na szczęście wyboru czterech pozycji. Jednakże przystawka i danie głowne albo danie głowne i deser są obowiazkiem. Tradycyjne menu składa się z przystawki (entree), dania głownego, mięso (viande) albo ryba (poisson) i na koniec wyboru serów (fromage) albo słodkiego deseru. Zwykła woda (eau en carafe) i chleb stoją gratis na stole. Cafe, espresso są ukoronowaniem wieczoru. Karta win jest oczywiście nieskończona i tematem na oddzielny wpis. Zwracam uwagę, że wino jest serwowane tylko do jedzenia, nigdy po nim.

Szczególną rozkoszą dla podniebienia jest szala ze świezymi owocami morza, podanymi na lodzie. Ostrygi, małże, kraby, ośmiornice, ślimaki już samym wyglądem wprawiają w dobry humor. Jednak jeśli ktoś probuje takie delikatesy po raz pierwszy, polecam raczej powolne wprowadzanie żołądka w cudowny świat smaków morskich. Zapewniam, że każdy bez wyjątku nauczy się delektować darami z głębin mórz

Wielu Polaków , a wynika to oczywiście niestety z możliwości finansowych, nauczyło się jezdzic na wycieczki i odżywiać się z różnych puszek i przeżywać za dwa Euro dziennie, czym się jeszcze chwalą!
Jest todopuszczalne u gimnazjalistów i studentów, ktorzy i tak mają inne rozkosze w głowach. O wszystkich innych trzeba niestety powiedzieć, że co prawda byli w Paryżu, ale tylko prawie byli...

Ale to i tak lepsze niż w ogóle nie być

Byłem świadkiem zderzenia samochodów na jednym z większych skrzyżowań. Panowie spojrzeli na siebie z okien swoich samochodów, sprawdzili czy samochód jeszcze jedzie i.. rozjechali się w swoich kierunkach. Całe zdarzenie nie było nawet na tyle istotne, żeby wysiąść z samochodu i zobaczyć jakie wgięcie wynikło z bliskiego spotkania na skrzyżowaniu. Takie rzeczy nie są istotne, trudno spotkać samochód bez rysy czy wgięcia. Sztuka delektowania się życiem.

Przeczytałem tu ostatnio o trzech rasach, między którymi juz niedługo rozegra się ostateczna rozgrywka o władzę nad światem. Jednoczesnie słyszę o konieczności rozprawienia się z Unią Europejską jako hamulcem naszego rozwoju. A ja się pytam w jaki sposób niby pojedyncze narody europejskie mają przeciwstawić się np. miliardom Chińczyków? Czyż właśnie nie połączenie sił przy zachowaniu dumy i kultury Francuzów, precyzyjności i perfekcyjności Niemców, doświadczenia i kontaktów Anglików może uchronić starą Europę? Już abstrahując od faktu iż jest to jedyna szansa takich krajów jak Polska na skok rozwojowy i oczywiście ucywilizowanie mężczyzn;)

Pozdrawiam
pM

przyjaciel Moniki - pozostałe wpisy



Subskrybuj zawartość