Dzisiejsi stratedzy. Refleksja.


Nie wiem kto ukuł to założenie że Jarosław jest strategiem którego plany i wizje są długoterminowe i ostatecznie zwycięskie. Przeprowadził co prawda jedną skuteczną kampanię ale jej sukces okazał się jedynie wynikiem porażek na własne życzenie i braku środków do działania wszelakiej innej konkurencji. Gdy się konkurencja zreflektowała - cała strategia poszła w piach. Chociaż kuźnie nadal waliły po kowadłach że to był plan z wyprzedzeniem, i to wizjoner przewidział taki rozwój wypadków - ostatecznie odechciało mi się w takie i podobne wizje wierzyć. Nie mamy strategów, nawet w szeregach armii, ledwie paru taktyków i to dodatkowo na krótką metę z wizjami kreślonymi na kolanie.

Wizje i pomysły na reanimację SLD skończyły się bez widocznego efektu, PSL dalej pilnuje swego progu, rozpad i prywatyzacja innych ugrupowań poniżej PSL - żałość, dno i wodorosty niemniej miło widać koloryt,

Pozostaje PO i PiS - ostatni co się liczą i małymi kampaniami chcą zawojować świat a przynajmniej lepsze jak i gorsze podwórka.
O strategii a raczej mrzonek partii PiS już napisałem na początku, każde nowe rozdanie jest tylko zmianą nagłówka i błędem stylistycznym jak i semantycznym nadużyciem pozostaje niezmiennie mutująca PO.

Jeszcze rok temu wizja była bardzo konkretna. Tusk startuje na prezydenta, Schetyna ubiera szaty premiera w których dokonuje pewnej rewolucji w kraju przy poparciu Tuska. Przejmuje on PO wycinając niepokornych a Donald tylko się przygląda z ławki rezerwowych. Nikt takiego tandemu nie pokona i nie przebije, marna konkurencja z jednostkami przeciw drużynie z boiska w jednej lidze ponad okręgówkami.

Niestety, dywersant Zbysio w sumie wydawałoby się - niechcący, przypadkiem - torpeduje cały ten misternie ukuty plan. Donald szybko wyciąga wnioski i ocenia realnie swoje możliwości. Haki z CBA zaleją obie kampanie, piękny film w nocy że jest słońce naprawdę go nie wywoła wizja drugiej porażki i utraty wszystkiego byłaby przykrym zakończeniem kariery - gorszym niż u Millera.

Przemyślał zatem Donald swe realne szanse nie tylko na jutro ale i na pojutrze. Utrzyma władzę w partii, zdobędzie większą władzę, każdego kandydata opozycji zdeklasuje nawet sprzątaczką i pucybutem. Jak hartuje się stal? W ogniu medialnej zadymy i zawieruchy.
1. Najpierw szok dla tych, co mieli najwięcej haków na Tuska z pieczątką CBA i w kopertach do "Rzepy" - nie startuję w wyborach. Szuflady pełne trupów i haków jak i dowodów na zbrodniczą działalność Donalda stały się tylko balastem. Jednocześnie podpuszcza się bulterierów i bumelantów z Brukseli aby gadali jak najwięcej o spisku, chytrym planie, wizji porażki samego Donalda. Tym samym odwraca się uwagę od szukania haków na namaszczonego.
2. Dalszym paliwem dla zadymy w mediach rodem z Dody są prawybory. Oczywiście wynik jest znany, ale dyskusja mile widziana, zgiełk, różne wizje państwa ale jednocześnie miłość, jedność i braterstwo. Własne trupy mamy w swoich szafach i po co brudzić u siebie w 4 ścianach jak mamy pomocną konkurencję, która swą nieudolnością tylko ratuje naszych i dostarcza nam paliwa do ognia. ławka i linia startu w PO jest potencjalnie rzeczywiście długa ale już nie rozmieniajmy się na drobne, wybory samorządowe przed nami - tutaj potrzeba rzucić największe siły. Belweder to tylko psztyk w kartoflany nos.
3. Oczywiście jak się robi zadymę to tak, aby było głośno. A że urząd zobowiązuje to nie utylizuje się opon a wypuszcza młodego partyzanta Radka aby trafił w bardzo czuły punkt bulteriera jakim jest młodszy brat prezesa. Banalna zagrywka, prosta i mało genialna, jedynie opisująca rzeczywistość jaka nastąpi. Nic specjalnego, najlepiej pominąć milczeniem bo trochę ostatecznie żałosne ale gdy się wie jak uderzyć - wykorzystywać do efektu jaki nastąpił. Gdy kurz po tej dywersji opada
4. Dopuszcza się krytykę w partii. Nie było to specjalnie szkodliwe, powiem więcej - dużo pomocne. Burda jaka się wywiązała tylko służy partii PO i cementuje jej jedność a jednocześnie wywołuje wrażenie o różnorodności opinii. Opinia mediów jak i konkurencji skupia się na jednym punkcie - jednej partii. Gdy mija parę dni medialnego poruszenia w wyniku opisania rzeczywistości
5. Następuje samokrytyka sabotażysty co sypie piach w zdrowe tryby demokracji wewnątrz partyjnej. Mam wrażenie że takie coś było w partii potrzebne, dla jej wizerunku, bo gdy wypuszczono na piedestał jednego kandydata na kandydata jego własna konkurencja prezentuje się jako jego kontr-wizja. Ostoja spokoju, nijak jej zaatakować, bo powiedzieć choć jedno złe słowo to jak zagrozić niepodległości - skazane na porażkę. Wczoraj już nie liczy się, idziemy do przodu bo plan jest konkretny.

Plan jest konkretny, robimy małe własne zadymy ledwie świece dymne, aby było nas widać abyśmy sobie nie szkodzili, a im więcej o nas piszą tym więcej nas jest i lepiej dla nas. Nikt nam nie zagrozi, bo inni tylko nam pomagają. Wszyscy poważani nas popierają, bo druga strona w każdym poważanym i szanowanym widziała agenta/ubeka/zomowca/zaplutego karła reakcji/kryminalistę/wykształciucha/elytę/inne.

Prosty przepis na zwycięstwo, którego już nikt nie odbierze, "stratedzy" od siedmiu boleści - przewertować te przykłady, uczyć się od lepszych od siebie w kreowaniu wizji oraz dostrzegania szans. Zmienić trwale wizerunek, zmienić garnitury, twarze, słownictwo, poglądy, towarzystwo, podszkolić się w matematyce, czytaniu ze zrozumieniem, liznąć prostej ekonomii, wyrzucić kreskówkowych manipulatorów. Tyle na początek. drugim krokiem niech będzie sięgnięcie po słownik języka polskiego z naciskiem aby napisać rozprawkę na temat znaczenia słowa ZMIANA.
nauczyć się tego ze zrozumieniem na pamięć i realizacja według ściśle określonego planu z naciskiem na słowo ZMIANA w czynie. Bo wszak czyny nie słowa.

Dlaczego wolę Komorowskiego? Swojski chłop, ciężko na to pracował, bez paranoi, woli własne podwórko i nie uważa abyśmy byli komuś coś winni a winowajców wobec nas też już nie ma wielu. Pilnować swego, działać skutecznie aby wstydu nie było. Konsekwentnie robić co się chce. czas pokaże ale raczej się nie pomylę.

mikimoto - pozostałe wpisy



Subskrybuj zawartość