Donald Putin prostuje oligarchię.


Długo szukałem szerszego omówienia owej dziwnej narady premiera z szefami OFE. Potem długo to trawiłem aż mnie natchnęło. Gdzieś takie kadry już widziałem. Całkiem niedaleko, za wschodnią granicą, powyżej Smoleńska. Tak jak Putin rugał oligarchów, że nie myślą patriotycznie o państwie ewakuując swe majątki za granicę, tak teraz Donald ostrzegał szefów OFE aby byli hojniejsi. Nakazał im zwiększenie zysków dla wkładów, lepiej gospodarować zasobami i podobne bzdury. W tle przyświeca pamięć o różnych skrajnie idiotycznych jak i niebezpiecznych pomysłach tego rządu odnośnie co zrobić z kłopotliwym ZUSem oraz dużo bardziej kłopotliwym budżetem. Nie dostrzegłem żadnego poważnego i konkretnego pomysłu na podstawowy cel, jaki Donald postawił i mówił o nim wiele razy - zmniejszenie długu publicznego. Nie wiem na co Donald liczy, na drapane, mannę z nieba, pieniądze z budowy Wenezueli w Polsce? Wszystkie poważne propozycje jakie kiedykolwiek były skończyły się wraz z konferencją Donalda gdzie determinacja miała go postarzeć i pozbawić kilku włosów jakieś 2-3 lata temu.

Tą determinację zastąpiła wirtualna księgowość, zmiany definicji oraz to, przed czym Donald ostrzegał rodaków bodajże 4 lata temu - "Pilnujcie swych portfeli.". Sprawa chyba dotyczyła parapodatku Religi. Dziś Donald całkowicie zmienia strategię, chyba mu się znudziło premierowanie tak jak Jarosławowi politykowanie. Tak zwany wieloletni plan finansowy państwa to stek bzdur i pobożnych życzeń rodem z biuletynu do WC "Polska 2030" czy też manifest KC "Nowoczesna Polska".

Wszystkie te proste banalne recepty, jakimi Donaldzie sypałeś z rękawa poszły do pieca. Stały się nic nie warte bo nie masz już tej determinacji aby cokolwiek zmieniać. Z drugiej strony nikt go nie goni, nikt mądry go nie poucza prócz jego dawnych mentorów. Ale oni trzymają z dala od polityki, ale mimo wszystko podają na tacy kapitalnie proste rozwiązania. Stoją one jednak w całkowitej sprzeczności z pomysłami leniwych ministrów. I tak można bez końca, nie zmienia się nic.

Żałość, dno, marność. A alternatywa w dwóch metrach mułu zarośnięta wodorostami.

mikimoto - pozostałe wpisy



Subskrybuj zawartość