24. Super Kubak i Kot na Pierwszym Planie
Bohater drugoplanowy to nie jest wcale taka świetna fucha. Ktoś tam cię może zauważy, ale szybko zapomni. Żadnej sławy, żadnej chwały, żadnych pieniędzy i pyszności. Kubak zbiera zaszczyty, jeździ po świecie, w rubrykach zawód może spokojnie wpisywać ‘Super Bohater’, a Kot figa. Kot jest Kotem. Nikt się nawet nie troszczy o jakieś porządne imię.
Kot Super Kubaka był właściwie ugodowy, starał się nie buntować i nie robić zamieszania. Ale miał przecież swoje ambicje! W czwartkowy wieczór, który tradycyjnie spędzał na kaloryferze z przymkniętymi oczami, dużo myślał. Naprawdę, ale to co się z tym Kubakiem stało, to nie do uwierzenia. Zadań ma coraz więcej, z tej pelerynki już się nikt w tramwaju nie śmieje, ludzie Go lubią. Ostatnio miał nawet jakiegoś Fanatycznego Fana. Kto by pomyślał!
Kot zawsze uważał, że Kubak jest świr. Sympatyczny i niegroźny, ale zdecydowanie świr. Próbował czasem na Niego wpłynąć, ale kto słucha Kota?
On, Kot, jest bystry. Jest piękny. Ma lśniące futerko. Nie przywiązuje sobie do szyi żadnej idiotycznej czerwonej płachty. Nosi się zgodnością. Czego jeszcze chcieć. A laury zbiera Kubak. Kot też by chciał.
Byłby sławny, jadłby tylko najsoczystszą wołowinkę. Czasem łososia. A nie te tanie galarety z puszki, które mu Kubak serwuje.
Trzeba się więc wziąć do roboty. Ale chyba nie teraz. Teraz to już jest za późno. Ciemno się robi, a kaloryfer tak miło grzeje. Jutro. Zawsze najlepiej zacząć od jutra.
Trzeba by złapać jakiegoś bandytę. Ważnego. Mordercę, albo lepiej gwałciciela. Albo całą szajkę. Albo mafię, czemu nie. Mafia to jest dobry pomysł na początek. Szybka kariera i wielka sława. Widział już te nagłówki: „Kot, który poskromił mafię” albo taki: „Super Kot lepszy niż miliony policjantów!”. A potem już pomniejsze sprawy, tylko dla rozrywki i podtrzymania swojej pozycji.
I Kubak wreszcie pozwoliłby mu spać na Swojej pelerynce. Jutro. Jutro zaczynamy.
Jutro okazało się być dniem słonecznym. Kot nie był zadowolony. Słoneczny dzień dobry jest na leżenie na parapecie, nie na działanie.
Następne trzy jutra były deszczowe. Dzień deszczowy właściwie też najlepszy jest na leżenie na parapecie.
Wtorek wreszcie okazał się sprzyjający. Pochmurno, bez deszczu. Właściwie można coś zrobić. Najlepiej znaleźć siedzibę mafii. Ma się swoje kocie sposoby.
Z domu wyszedł przez balkon i od razu znalazł, co chciał. Mysz. Mysz była przestraszona, całą się trzęsła i pokornie ułożyła się na ziemi w pozycji ‘do zjedzenia’. Kot przemówił głosem pełnym dostojeństwa: Włóczysz się po kanałach, masz znajomych w całym mieście. Okażę ci łaskawość i nie pożrę cię, jeśli wskażesz mi gdzie jest siedziba mafii. Ludzkiej mafii.
Mysz zdziwiła się trochę, skontaktowała z kim trzeba i podała Kotu kilka adresów. Wszystko było strasznie daleko. Szef w Hucie, Skarbnik na Bieżanowie. Nikogo w Śródmieściu. Z takimi pieniędzmi, możnaby się spodziewać, że zamieszkają w jakiejś przytulnej kamieniczce w centrum.
Co on, Kot, ma się tłuc tramwajami przez całe miasto? Albo na nogach? On ma więcej nóg i się bardziej męczy niż Kubak. Lepiej wrócić na parapet, zwłaszcza, że się wypogadza i na grzbiet przyjemnie świecić będzie słońce.
Tymczasem Kubak pomógł trzem staruszkom przejść przez jezdnię, uratował wózek pędzący z górki wprost pod tira i wykonał, dość sumiennie, kilka innych obowiązków super bohatera. Zauważył jednak, że Kot dziwnie się zachowuje. Kręcił się niespokojnie. Próbował uciekać z domu. Miauczał. Nie chciał jeść przysmaków z puszki. I patrzył na Niego z wyraźnym wyrzutem.
Kubak zaczął się martwić. Lubił Kota. Owszem, był przemądrzały i traktował Go nie do końca poważnie, ale właściwie był miły. Ogrzewał nogi w zimie i dawał się głaskać. Kupił mu wołowinkę. To zwykle pomagało.
Kot zjadł. No, nie była tak soczysta jak by mogła, ale Kubak się postarał. Kot to doceniał. Właściwie, co go obchodzi ludzka mafia. Nie sobie żyją na Hucie i na Bieżanowie. Za drugi plan można nawet Oscara dostać, a przynajmniej nie trzeba nigdzie chodzić. A Kubak, jak chce, to niech się dalej wygłupia i superbohaterzy.
Super Kubak popatrzył na Kota i palnął się w czoło. On mu wołowinkę, a to przecież nie w tym rzecz. Kot niespokojny, oczywiście! Jak mógł zapomnieć. Marzec. W marcu Koty bywają niespokojne. I wołowinka nic tu nie pomoże.
Nawet super bohater ulega stereotypom.
Kot Super Kubaka był właściwie ugodowy, starał się nie buntować i nie robić zamieszania. Ale miał przecież swoje ambicje! W czwartkowy wieczór, który tradycyjnie spędzał na kaloryferze z przymkniętymi oczami, dużo myślał. Naprawdę, ale to co się z tym Kubakiem stało, to nie do uwierzenia. Zadań ma coraz więcej, z tej pelerynki już się nikt w tramwaju nie śmieje, ludzie Go lubią. Ostatnio miał nawet jakiegoś Fanatycznego Fana. Kto by pomyślał!
Kot zawsze uważał, że Kubak jest świr. Sympatyczny i niegroźny, ale zdecydowanie świr. Próbował czasem na Niego wpłynąć, ale kto słucha Kota?
On, Kot, jest bystry. Jest piękny. Ma lśniące futerko. Nie przywiązuje sobie do szyi żadnej idiotycznej czerwonej płachty. Nosi się zgodnością. Czego jeszcze chcieć. A laury zbiera Kubak. Kot też by chciał.
Byłby sławny, jadłby tylko najsoczystszą wołowinkę. Czasem łososia. A nie te tanie galarety z puszki, które mu Kubak serwuje.
Trzeba się więc wziąć do roboty. Ale chyba nie teraz. Teraz to już jest za późno. Ciemno się robi, a kaloryfer tak miło grzeje. Jutro. Zawsze najlepiej zacząć od jutra.
Trzeba by złapać jakiegoś bandytę. Ważnego. Mordercę, albo lepiej gwałciciela. Albo całą szajkę. Albo mafię, czemu nie. Mafia to jest dobry pomysł na początek. Szybka kariera i wielka sława. Widział już te nagłówki: „Kot, który poskromił mafię” albo taki: „Super Kot lepszy niż miliony policjantów!”. A potem już pomniejsze sprawy, tylko dla rozrywki i podtrzymania swojej pozycji.
I Kubak wreszcie pozwoliłby mu spać na Swojej pelerynce. Jutro. Jutro zaczynamy.
Jutro okazało się być dniem słonecznym. Kot nie był zadowolony. Słoneczny dzień dobry jest na leżenie na parapecie, nie na działanie.
Następne trzy jutra były deszczowe. Dzień deszczowy właściwie też najlepszy jest na leżenie na parapecie.
Wtorek wreszcie okazał się sprzyjający. Pochmurno, bez deszczu. Właściwie można coś zrobić. Najlepiej znaleźć siedzibę mafii. Ma się swoje kocie sposoby.
Z domu wyszedł przez balkon i od razu znalazł, co chciał. Mysz. Mysz była przestraszona, całą się trzęsła i pokornie ułożyła się na ziemi w pozycji ‘do zjedzenia’. Kot przemówił głosem pełnym dostojeństwa: Włóczysz się po kanałach, masz znajomych w całym mieście. Okażę ci łaskawość i nie pożrę cię, jeśli wskażesz mi gdzie jest siedziba mafii. Ludzkiej mafii.
Mysz zdziwiła się trochę, skontaktowała z kim trzeba i podała Kotu kilka adresów. Wszystko było strasznie daleko. Szef w Hucie, Skarbnik na Bieżanowie. Nikogo w Śródmieściu. Z takimi pieniędzmi, możnaby się spodziewać, że zamieszkają w jakiejś przytulnej kamieniczce w centrum.
Co on, Kot, ma się tłuc tramwajami przez całe miasto? Albo na nogach? On ma więcej nóg i się bardziej męczy niż Kubak. Lepiej wrócić na parapet, zwłaszcza, że się wypogadza i na grzbiet przyjemnie świecić będzie słońce.
Tymczasem Kubak pomógł trzem staruszkom przejść przez jezdnię, uratował wózek pędzący z górki wprost pod tira i wykonał, dość sumiennie, kilka innych obowiązków super bohatera. Zauważył jednak, że Kot dziwnie się zachowuje. Kręcił się niespokojnie. Próbował uciekać z domu. Miauczał. Nie chciał jeść przysmaków z puszki. I patrzył na Niego z wyraźnym wyrzutem.
Kubak zaczął się martwić. Lubił Kota. Owszem, był przemądrzały i traktował Go nie do końca poważnie, ale właściwie był miły. Ogrzewał nogi w zimie i dawał się głaskać. Kupił mu wołowinkę. To zwykle pomagało.
Kot zjadł. No, nie była tak soczysta jak by mogła, ale Kubak się postarał. Kot to doceniał. Właściwie, co go obchodzi ludzka mafia. Nie sobie żyją na Hucie i na Bieżanowie. Za drugi plan można nawet Oscara dostać, a przynajmniej nie trzeba nigdzie chodzić. A Kubak, jak chce, to niech się dalej wygłupia i superbohaterzy.
Super Kubak popatrzył na Kota i palnął się w czoło. On mu wołowinkę, a to przecież nie w tym rzecz. Kot niespokojny, oczywiście! Jak mógł zapomnieć. Marzec. W marcu Koty bywają niespokojne. I wołowinka nic tu nie pomoże.
Nawet super bohater ulega stereotypom.
Super Kubak - pozostałe wpisy
- 4 marca 2010 r.
23. Super Kubak i Holandia
Super Kubak uparcie twierdził, że jest typem spokojnym i refleksyjnym. Lubił sobie poczytać Spinozę lub inne dziwactwo. Teatr lubił. Po cichu czytywał wiersze.->> - 7 lutego 2010 r.
22. Super Kubak i Fanatyczny Fan
Cała sprawa śmierdziała z daleka i to już od dawna. Śmierdziała brzydko, jak przypalony kalafior, albo i coś gorszego. Ale Kubak akurat miał katar – i nic nie czuł. Nic też więc nie podejrzewał.->> - 29 stycznia 2010 r.
21. Super Kubak i Przeklęta Księżniczka
Co to się czasem człowiekowi nie przydarzy! No naprawdę. Aż ciężko uwierzyć.->> - 18 stycznia 2010 r.
20. Super Kubak i sztuczna inteligencja
Sześć garnków, piętnaście talerzy. Łyżek i widelców nie liczył. Wszystko to czekało w zlewie Super Kubaka i coraz głośniej błagało o pozmywanie.->> - 18 stycznia 2010 r.
Super Kubak alarmuje
Super Kubak stwierdził, że instytucja delegatów na konkurs upadła. Obgryzał nerwowo paznokcie śledząc rankingi. Był szósty. Potem siódmy. Dziewiąty. Dziesiąty. JEDENASTY. ->> - 14 stycznia 2010 r.
19. Super Kubak i przygoda z kulturystyką
Spojrzał na siebie krytycznym okiem. Wreszcie. Czas był już najwyższy. Obraz nędzy i rozpaczy. Nic dziwnego, że Superman jest sławniejszy niż On. Naprawdę – nic dziwnego. ->> - 9 stycznia 2010 r.
18. Super Kubak i wegetarianizm
Super Kubak nie był telemaniakiem. Włączał od czasu do czasu jakiś pouczający program i to wszystko. Ale akurat nie było nic nadzwyczajnego.->> - 5 stycznia 2010 r.
17. Super Kubak i Telefonia Kubeczkowa
Super Kubak już wiedział, dlaczego psy szczekają na Listonosza. Sam by zaszczekał. I pogryzł mu spodnie. Taki już los posłańców złych wiadomości.->> - 1 stycznia 2010 r.
16. Super Kubak i proces starzenia
Był zerem. Kompletnym zerem. A zegar tykał. Tykał tak monotonnie i tak bezwzględnie, że cierpła skórka. Odmierzał sekundy i minuty, a nawet godziny, które układały się w dni i lata.->> - 23 grudnia 2009 r.
15. Super Kubak i wigilijny Karp
Był to drobny problem, którego się nie spodziewał. W wigilijny poranek odwiedził wielkopowierzchniowy sklep, gdzie zamierzał tanio zakupić kilka świątecznych specjałów.->> - 19 grudnia 2009 r.
14. Super Kubak i podróż koleją
Był to zapewne błąd. Nierozsądne. Możliwe. Ale Super Kubak naprawdę nie miał innego wyjścia. Musiał jechać pociągiem.->> - 17 grudnia 2009 r.
13. Super Kubak i Ciepłe Kraje
Super Kubak miał czerwony nos. Z zimna. Miał także odmrożone uszy, palce u rąk i nóg oraz policzki. Włosy elektryzowały mu się od czapki, którą nosił, bo naprawdę dużo ciepła ucieka przez głowę.->> - 13 grudnia 2009 r.
12. Super Kubak i Gabinet Złamanych Serc
Super Kubak miał dość. Wcale nie od dziś, już od pewnego czasu. Dziś tylko nadszedł moment przesilenia, moment krańcowy, kiedy to czarka się przelewa i bęc. Kiedy zamarza woda w butelce i szkło pęka.->> - 9 grudnia 2009 r.
11. Super Kubak i zakupy
Chodzenie po sklepach jest czymś najokropniejszym na świecie! Nie ma gorszej rzeczy. Ani bardziej nudnej. Niewiele bardziej męczących. Koszmar. Ale czasem trzeba.->> - 7 grudnia 2009 r.
10. Super Kubak i wrogowie
Dzisiejsze popołudnie przyniosło Super Kubakowi szokujące wieści. Miał wrogów. Na razie tylko dwóch, ale może inni ukrywali się, nie wiadomo.->> - 6 grudnia 2009 r.
9. Super Kubak i trudna sztuka latania
Nie ma co ukrywać, że jest inaczej. Super Kubak nie jest sławny. Na ulicy przechodnie mijają Go bez słowa. Nikt nie prosi o autografy i wspólne zdjęcia. Nie jest postacią, nie jest nawet celebrytą. ->> - 5 grudnia 2009 r.
8. Super Kubak i jesienna depresja
Super Kubak wdepnął w piątą już kałużę w drodze do tramwaju. Zwykłe to, na pozór, zdarzenie uświadomiło mu, że cierpi na jesienną depresję, o której słyszał w radiu zaledwie wczoraj.->> - 1 grudnia 2009 r.
7. Super Kubak i wędkowanie
Pewne rzeczy wymagają nadludzkiej więc cierpliwości. Ale skąd Super Kubak miał wiedzieć, że wędkowanie jest jedną z nich?! ->> - 30 listopada 2009 r.
6. Super Kubak i Krokodyl
Super Kubak chciał mieć zwierzątko. Tak, tak – miał Kota. Zgadza się, ale – co to za zwierzątko?! Żadne – właściwie.->> - 28 listopada 2009 r.
5. Super Kubak i epoka intelektu
5. Super Kubak i epoka intelektu Siła odchodzi do lamusa! Świat siły umiera. Siła nigdy więcej nie będzie kartą przetargową w dziejach ludzkości. Koniec epoki siły tuż-tuż! ->> - 27 listopada 2009 r.
4. Super Kubak mistrzem badmintona
4. Super Kubak mistrzem badmintona ->> - 26 listopada 2009 r.
3. Super Kubak i problemy wizerunkowe
3. Super Kubak i problemy wizerunkowe Super Kubak był zadowolony ze swojego wyglądu. Właściwie nie było się do czego przyczepić. Nogi jak nogi. Wcale niezłe. ->> - 25 listopada 2009 r.
2. Super Kubak i Egzamin
2. Super Kubak i Egzamin Życie dopadło Super Kubaka w swej najwredniejszej z wrednych postaci – Sesji, bo nawet Super Bohater, żeby coś w życiu osiągnąć – studiować musi. ->> - 24 listopada 2009 r.
HISTORIA SIĘ ZACZYNA - 1.Super Kubak i Grypa
1. Super Kubak i Grypa Dnia pewnego zimowego – pojawił się. Objawił się! Ujawnił się! Wdział czerwoną pelerynę (mylnie, ach mylnie zwaną „polarowym kocykiem dziecięcym”!) i zaczął działać. ->> - 24 listopada 2009 r.
Wstęp
Oooooo! Nie każdy Go zna! Nie każdy! ->>


