25. Super Kubak i Podróże w Czasie
Pieczone ziemniaczki, aby nie były ziemniaczkami spalonymi należy doglądać regularnie i wyjąć z piekarnika, kiedy się zarumienią. Nie wcześniej. Nie jest to zadanie łatwe, jeśli chce się je wypełnić w sposób perfekcyjny. Dlatego Kubak do gotowania założył pelerynkę. Do piekarnika zaglądał co 5 minut, pachniało coraz ładniej, cebulka przypiekała się, masełko topiło i wszystko zmierzało ku szczęśliwemu końcowi.
Kubak nachylił się do piekarnika po raz kolejny, pooglądał zawartość naczynia żaroodpornego i wymamrotał pod nosem z zadowoleniem: No, no. Takich pyszności to nawet Chrobry Ottonowi nie przygotował na Zjazd!
Wypowiedział zdecydowanie w złą godzinę. Nagle coś pyknęło, syknęło i piekarnik zaczął się kręcić. Albo też kręciło się w głowie Kubaka. Nie minęła minuta, kiedy wszystko ustało i zrobiło się jakoś dziwnie. Gorąco w okolicach siedzenia. Super Kubak popatrzył w dół i z przerażeniem stwierdził, że siedzi na wielkim palenisku tuż obok pieczonej świni. Z pelerynki dymiło się porządnie. Zrzucił ją z siebie i zaczął deptać gasząc płomienie. Bolał Go tyłek. Czuł, że ma okropne bąble. Na pewno nie usiądzie przez następny miesiąc.
Rozejrzał się. Było dziwacznie. Na pewno nie było to Jego mieszkanie. Nie było Jego ziemniaczków. Byli ludzie, chyba z dziesięciu mężczyzn, którzy nic nie mówili, tylko gapili się na Niego dość głupkowato. Ubrani byli jakoś tak – niemodnie. Nagle wszystkich jakby coś przywróciło do życia. Rzucili się na Kubaka, zaczęli mówić jeden przez drugiego. Niby po polsku, ale dziwnie. Niby rozumiał, ale nie miał pewności.
Wszystko wskazywało na to, że uznali Go za intruza. Jakoś tak patrzyli nieprzyjaźnie. Nie zaproponowali herbatki. Zupełny brak ogłady. Krzyczeli o wiedźmach i czarach. Głupki. Co oni, ze średniowiecza, żeby takie bzdury opowiadać? Najgorsze, że wiedźmą chyba miał być On sam. Próbował tłumaczyć, że jest super bohaterem, że z Krakowa, że chętnie by wrócił, bo tam Mu się ziemniaczki spalą, ale chyba nie słuchali.
Jeden związywał go sznurem, drugi odstawiał już z ognia prosiaka najwyraźniej robiąc miejsce dla Kubaka. Myślał gorączkowo. Co to jest?
Nagle na horyzoncie pojawił się ktoś nowy. Ubrany też dziwacznie, ale ewidentnie dostojniej. Krzyczał, że Bolesław z Ottonem zasiadają do kolacji a prosiaka nie ma, że są same nieroby, że skończą jak poprzedni kucharze, że wygnanie, albo publiczne egzekucje.
Od razu zapomniano o Kubaku. Prosiak wrócił nad ogień.
Bolesław, prosiak i Otton. Nie mogło być mowy o pomyłce. Kubak znalazł portal czasowy. Skoro jego piekarnik przenosi w czasie, to czego należy się spodziewać po lodówce?!
I jak wrócić? Gdyby wrócił zaraz, jeszcze zdążyłby wyłączyć ziemniaczki. Powrót jest odwrotnością przybycia - myślał rozsądnie Kubak. - Wlazłem głową do piekarnika i powiedziałem coś o Zjeździe Gnieźnieńskim i wylądowałem na palenisku. Muszę tylko ten proces odwrócić.
Wskoczył na ogień obok prosiaka. Wkoło rozległy się krzyki, ktoś próbował złapać Go za pelerynkę. Wyszarpnął. Krzyknął Kraków 2010! Kraków 2010! Zaczął się kręcić, krzyki ucichły. Keidy wylądował na podłodze we własnej kuchni tyłek wciąż Mu płonął.
Kiedy opanował sytuację spojrzał podejrzliwie na piekarnik. Nic w nim nie było niezwykłego. Normalny, z termo obiegiem. A ziemniaczki tylko trochę zbyt upieczone.
Przez następne dni testował możliwości piekarnika. Był obolały. Za każdym razem lądował na piecu, rożnie, palenisku lub prosto w ognisku. Najgorsze były lądowania prehistoryczne, dość znośne te, w czasach po wynalezieniu piekarnika. Przez tydzień zdążył przepalić wszystkie spodnie, pelerynka wymagała regeneracji. Dorobił się też oparzeń najwyższego stopnia.
Czemu to musiał być piekarnik? Dlaczego nie szuflada? Albo pralka? Albo cokolwiek. Taki już los super bohatera. Jednak okłady z lodu przestały wystarczać.
Kubak cierpi. Nikt nie jest w stanie tego cierpienia w pełni zrozumieć. Bąble rozrosły się, są potężne, czerwone i piekące. Wydają się niemożliwe do pokonania i zaleczenia. Kubak pomyślał, że z tym podróżowaniem w czasie to idiotyzm. A niech sobie żyją w spokoju, ci dawni. Świat idzie do przodu, jeśli ktoś ma ochotę iść do tyłu to słusznie parzy sobie tyłek.
Zapakował walizki. Kota wsadził w klatkę. Piekarnik zabił gwoździami. Wyłączył gaz, prąd i wodę. Zamknął mieszkanie. Złapał PKS do Ciechocinka. Na grzeczne pytania: Może Pan usiądzie, pan taki obładowany! odpowiadał: Dziękuję, postoję.
W Ciechocinku pomoże Babcia. Babcia zawsze pomaga. Kubakowi należy się dłuższa rekonwalescencja. Zaiste fach super bohatera jest niebezpieczny i groźny. Kubak potrzebuje odpoczynku, pysznych zup i budyniu. Świat będzie musiał sobie poradzić przez czas jakiś bez Niego i Jego pelerynki.
Kubak nachylił się do piekarnika po raz kolejny, pooglądał zawartość naczynia żaroodpornego i wymamrotał pod nosem z zadowoleniem: No, no. Takich pyszności to nawet Chrobry Ottonowi nie przygotował na Zjazd!
Wypowiedział zdecydowanie w złą godzinę. Nagle coś pyknęło, syknęło i piekarnik zaczął się kręcić. Albo też kręciło się w głowie Kubaka. Nie minęła minuta, kiedy wszystko ustało i zrobiło się jakoś dziwnie. Gorąco w okolicach siedzenia. Super Kubak popatrzył w dół i z przerażeniem stwierdził, że siedzi na wielkim palenisku tuż obok pieczonej świni. Z pelerynki dymiło się porządnie. Zrzucił ją z siebie i zaczął deptać gasząc płomienie. Bolał Go tyłek. Czuł, że ma okropne bąble. Na pewno nie usiądzie przez następny miesiąc.
Rozejrzał się. Było dziwacznie. Na pewno nie było to Jego mieszkanie. Nie było Jego ziemniaczków. Byli ludzie, chyba z dziesięciu mężczyzn, którzy nic nie mówili, tylko gapili się na Niego dość głupkowato. Ubrani byli jakoś tak – niemodnie. Nagle wszystkich jakby coś przywróciło do życia. Rzucili się na Kubaka, zaczęli mówić jeden przez drugiego. Niby po polsku, ale dziwnie. Niby rozumiał, ale nie miał pewności.
Wszystko wskazywało na to, że uznali Go za intruza. Jakoś tak patrzyli nieprzyjaźnie. Nie zaproponowali herbatki. Zupełny brak ogłady. Krzyczeli o wiedźmach i czarach. Głupki. Co oni, ze średniowiecza, żeby takie bzdury opowiadać? Najgorsze, że wiedźmą chyba miał być On sam. Próbował tłumaczyć, że jest super bohaterem, że z Krakowa, że chętnie by wrócił, bo tam Mu się ziemniaczki spalą, ale chyba nie słuchali.
Jeden związywał go sznurem, drugi odstawiał już z ognia prosiaka najwyraźniej robiąc miejsce dla Kubaka. Myślał gorączkowo. Co to jest?
Nagle na horyzoncie pojawił się ktoś nowy. Ubrany też dziwacznie, ale ewidentnie dostojniej. Krzyczał, że Bolesław z Ottonem zasiadają do kolacji a prosiaka nie ma, że są same nieroby, że skończą jak poprzedni kucharze, że wygnanie, albo publiczne egzekucje.
Od razu zapomniano o Kubaku. Prosiak wrócił nad ogień.
Bolesław, prosiak i Otton. Nie mogło być mowy o pomyłce. Kubak znalazł portal czasowy. Skoro jego piekarnik przenosi w czasie, to czego należy się spodziewać po lodówce?!
I jak wrócić? Gdyby wrócił zaraz, jeszcze zdążyłby wyłączyć ziemniaczki. Powrót jest odwrotnością przybycia - myślał rozsądnie Kubak. - Wlazłem głową do piekarnika i powiedziałem coś o Zjeździe Gnieźnieńskim i wylądowałem na palenisku. Muszę tylko ten proces odwrócić.
Wskoczył na ogień obok prosiaka. Wkoło rozległy się krzyki, ktoś próbował złapać Go za pelerynkę. Wyszarpnął. Krzyknął Kraków 2010! Kraków 2010! Zaczął się kręcić, krzyki ucichły. Keidy wylądował na podłodze we własnej kuchni tyłek wciąż Mu płonął.
Kiedy opanował sytuację spojrzał podejrzliwie na piekarnik. Nic w nim nie było niezwykłego. Normalny, z termo obiegiem. A ziemniaczki tylko trochę zbyt upieczone.
Przez następne dni testował możliwości piekarnika. Był obolały. Za każdym razem lądował na piecu, rożnie, palenisku lub prosto w ognisku. Najgorsze były lądowania prehistoryczne, dość znośne te, w czasach po wynalezieniu piekarnika. Przez tydzień zdążył przepalić wszystkie spodnie, pelerynka wymagała regeneracji. Dorobił się też oparzeń najwyższego stopnia.
Czemu to musiał być piekarnik? Dlaczego nie szuflada? Albo pralka? Albo cokolwiek. Taki już los super bohatera. Jednak okłady z lodu przestały wystarczać.
Kubak cierpi. Nikt nie jest w stanie tego cierpienia w pełni zrozumieć. Bąble rozrosły się, są potężne, czerwone i piekące. Wydają się niemożliwe do pokonania i zaleczenia. Kubak pomyślał, że z tym podróżowaniem w czasie to idiotyzm. A niech sobie żyją w spokoju, ci dawni. Świat idzie do przodu, jeśli ktoś ma ochotę iść do tyłu to słusznie parzy sobie tyłek.
Zapakował walizki. Kota wsadził w klatkę. Piekarnik zabił gwoździami. Wyłączył gaz, prąd i wodę. Zamknął mieszkanie. Złapał PKS do Ciechocinka. Na grzeczne pytania: Może Pan usiądzie, pan taki obładowany! odpowiadał: Dziękuję, postoję.
W Ciechocinku pomoże Babcia. Babcia zawsze pomaga. Kubakowi należy się dłuższa rekonwalescencja. Zaiste fach super bohatera jest niebezpieczny i groźny. Kubak potrzebuje odpoczynku, pysznych zup i budyniu. Świat będzie musiał sobie poradzić przez czas jakiś bez Niego i Jego pelerynki.
Super Kubak - pozostałe wpisy
- 12 marca 2010 r.
24. Super Kubak i Kot na Pierwszym Planie
Bohater drugoplanowy to nie jest wcale taka świetna fucha. Ktoś tam cię może zauważy, ale szybko zapomni. Żadnej sławy, żadnej chwały, żadnych pieniędzy i pyszności.->> - 4 marca 2010 r.
23. Super Kubak i Holandia
Super Kubak uparcie twierdził, że jest typem spokojnym i refleksyjnym. Lubił sobie poczytać Spinozę lub inne dziwactwo. Teatr lubił. Po cichu czytywał wiersze.->> - 7 lutego 2010 r.
22. Super Kubak i Fanatyczny Fan
Cała sprawa śmierdziała z daleka i to już od dawna. Śmierdziała brzydko, jak przypalony kalafior, albo i coś gorszego. Ale Kubak akurat miał katar – i nic nie czuł. Nic też więc nie podejrzewał.->> - 29 stycznia 2010 r.
21. Super Kubak i Przeklęta Księżniczka
Co to się czasem człowiekowi nie przydarzy! No naprawdę. Aż ciężko uwierzyć.->> - 18 stycznia 2010 r.
20. Super Kubak i sztuczna inteligencja
Sześć garnków, piętnaście talerzy. Łyżek i widelców nie liczył. Wszystko to czekało w zlewie Super Kubaka i coraz głośniej błagało o pozmywanie.->> - 18 stycznia 2010 r.
Super Kubak alarmuje
Super Kubak stwierdził, że instytucja delegatów na konkurs upadła. Obgryzał nerwowo paznokcie śledząc rankingi. Był szósty. Potem siódmy. Dziewiąty. Dziesiąty. JEDENASTY. ->> - 14 stycznia 2010 r.
19. Super Kubak i przygoda z kulturystyką
Spojrzał na siebie krytycznym okiem. Wreszcie. Czas był już najwyższy. Obraz nędzy i rozpaczy. Nic dziwnego, że Superman jest sławniejszy niż On. Naprawdę – nic dziwnego. ->> - 9 stycznia 2010 r.
18. Super Kubak i wegetarianizm
Super Kubak nie był telemaniakiem. Włączał od czasu do czasu jakiś pouczający program i to wszystko. Ale akurat nie było nic nadzwyczajnego.->> - 5 stycznia 2010 r.
17. Super Kubak i Telefonia Kubeczkowa
Super Kubak już wiedział, dlaczego psy szczekają na Listonosza. Sam by zaszczekał. I pogryzł mu spodnie. Taki już los posłańców złych wiadomości.->> - 1 stycznia 2010 r.
16. Super Kubak i proces starzenia
Był zerem. Kompletnym zerem. A zegar tykał. Tykał tak monotonnie i tak bezwzględnie, że cierpła skórka. Odmierzał sekundy i minuty, a nawet godziny, które układały się w dni i lata.->> - 23 grudnia 2009 r.
15. Super Kubak i wigilijny Karp
Był to drobny problem, którego się nie spodziewał. W wigilijny poranek odwiedził wielkopowierzchniowy sklep, gdzie zamierzał tanio zakupić kilka świątecznych specjałów.->> - 19 grudnia 2009 r.
14. Super Kubak i podróż koleją
Był to zapewne błąd. Nierozsądne. Możliwe. Ale Super Kubak naprawdę nie miał innego wyjścia. Musiał jechać pociągiem.->> - 17 grudnia 2009 r.
13. Super Kubak i Ciepłe Kraje
Super Kubak miał czerwony nos. Z zimna. Miał także odmrożone uszy, palce u rąk i nóg oraz policzki. Włosy elektryzowały mu się od czapki, którą nosił, bo naprawdę dużo ciepła ucieka przez głowę.->> - 13 grudnia 2009 r.
12. Super Kubak i Gabinet Złamanych Serc
Super Kubak miał dość. Wcale nie od dziś, już od pewnego czasu. Dziś tylko nadszedł moment przesilenia, moment krańcowy, kiedy to czarka się przelewa i bęc. Kiedy zamarza woda w butelce i szkło pęka.->> - 9 grudnia 2009 r.
11. Super Kubak i zakupy
Chodzenie po sklepach jest czymś najokropniejszym na świecie! Nie ma gorszej rzeczy. Ani bardziej nudnej. Niewiele bardziej męczących. Koszmar. Ale czasem trzeba.->> - 7 grudnia 2009 r.
10. Super Kubak i wrogowie
Dzisiejsze popołudnie przyniosło Super Kubakowi szokujące wieści. Miał wrogów. Na razie tylko dwóch, ale może inni ukrywali się, nie wiadomo.->> - 6 grudnia 2009 r.
9. Super Kubak i trudna sztuka latania
Nie ma co ukrywać, że jest inaczej. Super Kubak nie jest sławny. Na ulicy przechodnie mijają Go bez słowa. Nikt nie prosi o autografy i wspólne zdjęcia. Nie jest postacią, nie jest nawet celebrytą. ->> - 5 grudnia 2009 r.
8. Super Kubak i jesienna depresja
Super Kubak wdepnął w piątą już kałużę w drodze do tramwaju. Zwykłe to, na pozór, zdarzenie uświadomiło mu, że cierpi na jesienną depresję, o której słyszał w radiu zaledwie wczoraj.->> - 1 grudnia 2009 r.
7. Super Kubak i wędkowanie
Pewne rzeczy wymagają nadludzkiej więc cierpliwości. Ale skąd Super Kubak miał wiedzieć, że wędkowanie jest jedną z nich?! ->> - 30 listopada 2009 r.
6. Super Kubak i Krokodyl
Super Kubak chciał mieć zwierzątko. Tak, tak – miał Kota. Zgadza się, ale – co to za zwierzątko?! Żadne – właściwie.->> - 28 listopada 2009 r.
5. Super Kubak i epoka intelektu
5. Super Kubak i epoka intelektu Siła odchodzi do lamusa! Świat siły umiera. Siła nigdy więcej nie będzie kartą przetargową w dziejach ludzkości. Koniec epoki siły tuż-tuż! ->> - 27 listopada 2009 r.
4. Super Kubak mistrzem badmintona
4. Super Kubak mistrzem badmintona ->> - 26 listopada 2009 r.
3. Super Kubak i problemy wizerunkowe
3. Super Kubak i problemy wizerunkowe Super Kubak był zadowolony ze swojego wyglądu. Właściwie nie było się do czego przyczepić. Nogi jak nogi. Wcale niezłe. ->> - 25 listopada 2009 r.
2. Super Kubak i Egzamin
2. Super Kubak i Egzamin Życie dopadło Super Kubaka w swej najwredniejszej z wrednych postaci – Sesji, bo nawet Super Bohater, żeby coś w życiu osiągnąć – studiować musi. ->> - 24 listopada 2009 r.
HISTORIA SIĘ ZACZYNA - 1.Super Kubak i Grypa
1. Super Kubak i Grypa Dnia pewnego zimowego – pojawił się. Objawił się! Ujawnił się! Wdział czerwoną pelerynę (mylnie, ach mylnie zwaną „polarowym kocykiem dziecięcym”!) i zaczął działać. ->> - 24 listopada 2009 r.
Wstęp
Oooooo! Nie każdy Go zna! Nie każdy! ->>


