Der Popolski Show: "Wir haben viel wodka getrunken"


czyli "Dieter Bohlen haben stohlen alle seine hits aus Polen".

Przyjaciel Moniki przedstawił na tym forum ciekawy punkt widzenia naszej rzeczywistości z zewnątrz (bo uważam iż jest "Polakiem z zewnątrz", outsiderem), co w pewnym momencie zostało odebrane jako głoszenie (upraszczając) "polaki to buraki". I spowodowało reakcję nie tylko Gospodarza.
Chciałbym podsunąć licznie czytającym pod rozwagę nieco inny punkt widzenia naszej rzeczywistości, ale też od zachodniej strony. Zdałaby się znajomość języka sąsiadów, ale nie jest niezbędna.

Dość znany niemiecki muzyk i kabareciarz Achim Hagemann tak opowiada o początku:
"Kilka dni po pewnym wieczorze w Kolonii, gdy z moimi polskimi przyjaciółmi wypiłem całe morze wódki, wpadłem na pomysł, by napisać historię o polskim dziadku z Zabrza, który jako nieznany geniusz stulecia wynalazł muzykę POP. Moja ówczesna przyjaciółka była Polką. Pochodziła właśnie z Zabrza [...]
Niemcy ciągle jeszcze przyczepiają Polakom etykietkę złodziei samochodów. To najbardziej rozpowszechniony stereotyp na temat tego narodu. Uznałem, że byłoby zabawnie stworzyć historię odwracającą ten stereotyp i pokazującą Polaków jako tych, których okradziono."

No i w marcu 2008 tak to się zaczęło na kanale WDR...



"Prawie wszystkie przeboje muzyki
pop ostatnich dziesiecioleci zostaly skradzione!

Prawdziwymi tworcami tych przebojow sa czlonkowie calkowicie nieznanej rodziny muzykow o nazwisku Popolski rodem z Zabrza.
Wszystko zaczelo sie na odpuscie w Pyskowicach, gdzie dziadek Popolski po wypiciu 22 kieliskow wodki wyborowej, udal sie w droge powrotna do Zabrza. Jadac na rowerze w strumieniach deszczu wymyslil pierwsza swoja piosenke ,ktora zaczyna sie od slow "Ej dobrze, dobrze trala" Kompozycja ta stala sie poczatkiem muzyki pop i awansowala do objektu badan muzykologicznych. Mozemy z duma stwierdzic ze muzyka pop zostala wynaleziona w Polsce.
Najpierw nazwal swoj wynalazek "Popolskimusik" ale nazwa ta byla nieporeczna i zdecydowal sie na okreslenie "Popmusik" czyli muzyka pop.
W ciagu swojego dlugiego zycia, dziadek Popolski skomponowal ponad 128000 przebojow, ktore zostaly skradzione rodzinie Popolskich przez podstepnego sprzedawce samochodow. Ten podly czlowiek sprzedal i przyczynil sie do rozproszenia tych kompozycji po calym swiecie."



O tyle ciekawy cykl iż czerpiąc inspirację z "Alternatywy 4" i zapewne "Świata według Kiepskich", oraz zapamiętanej przez współtwórców rzeczywistości "Oberscheissen" - serial więcej mówi o Niemcach (ich postrzeganiu Ślązaków) niż o Polakach (Ślązakach). A przy tym całkiem interesująco brzęczą i koncertowo też radzą sobie nieźle. Choć tu już bez polskich zapożyczeń.
Można powiedzieć (przesadzając) iż robią karierę na "polskim buractwie". Ale można tez powiedzieć iż "polskie buractwo" trafia wszechstronnością interpretacji w niemieckie potrzeby. Starszym łagodzi duszę jak balsam wznosząc ich szwabskie buractwo na wyższy poziom, młodym zaspokaja potrzebę kontestacji i odcięcia się od zgredów i ich manii wyższości. Wszystkim zaś ułatwia akceptację rzeczywistości: upadek ich "ordnungu".
I co interesujące po tej stronie Odry: podkreśla różnicę między rodzimym poczuciem humoru (nawet śląskiego) a niemieckim "schadenfreude". Janusz Popolski (Martin Ziaja) jest w tym świetny. A przy tym to kilka poziomów wyżej niż prymitywne "polenwitze".



Oto co Hagemann mówi o Polakach:
"Proszę mi wierzyć, jeszcze nie zdarzyło się, żeby któryś poczuł się obrażony.[...] Opowiem anegdotę. Jednym z moich ulubionych skeczy jest ten o zdobyciu Księżyca przez naszego przodka, który o pół godziny wyprzedził Amerykanów. Pokazuję wielki statek kosmiczny NASA i małą polską rakietę, zbudowaną w garażu. Polacy pękają ze śmiechu, za to Amerykanie wściekają się, że... przecież było inaczej! Podziwiam Polaków za to, że tyle wieków wytrzymali między dwoma mocarstwami. Nigdy nie mieliście łatwo i dzięki temu jesteście niepokorni, kreatywni i odważni."

Sporo osób powinno jeszcze pamiętać Polskie Orły ("Cztery razy po dwa razy"), czy Boby'ego Vintona. Być może sami niegdyś śpiewali "Moja droga, ja Cię kocham". Czymże to było jak nie zaspokajaniem zapotrzebowania na "polską wiochę", bo na pewno nie promocją polskiego folku.
Można więc powiedzieć iż jest to zapotrzebowanie wciąż aktualne, że podsycanie go przez część spośród emigrujących rodaków jest tylko jedną z przyczyn. Można powiedzieć iż potrafimy śmiać się ze swego buractwa ("Zmiennicy", "Alternatywy 4", Kiepscy), ale jakoś nie idzie zdzierżyć kiedy naszą karykaturę rysują obcy.
A przecież oni rysują swój punkt widzenia, będący odzwierciedleniem ich osobowości.
Jeśli dla nas nie do zaakceptowania i wywołujący natychmiastową reakcję - no to wtedy świadczy też to i o nas.

Jak to opowiada Janusz Rewiński:
"Bywało w Polsce, że gdy turyści z zagranicy żartowali między sobą w knajpie, nasi na wszelki wypadek spuszczali im łomot. Nie rozumieli, z czego się śmieją, więc mogli sądzić, że właśnie z nich."

Podsumowanie: gdyby nie było buractwa - nie byłoby problemu. Tym większego im bardziej wpycha się ono na świecznik i w media, czy Usenet - co dotyczy nie tylko naszej pięknej krainy.
A czymże jest buractwo jak nie brakiem zrozumienia nie tylko obcych, także i swoich racji.

Tu więcej ruchomych obrazków:
http://www.youtube.com/view_play_list?p=705B328949A8EC67&search_query=Popolski

A tu więcej o Popolskich:
http://www.thepops.de/index_pl.php
http://de.wikipedia.org/wiki/Der_Popolski_Show
http://www.dw-world.de/dw/article/0,,4459755,00.html

Juzwa - pozostałe wpisy



Subskrybuj zawartość